Europa zmienia kurs wobec Chin. Powodem polityka Donalda Trumpa
Europejskie stolice intensyfikują kontakty z Pekinem. W rozmowie z serwisem "Fakt" Krzysztof Karwowski z Instytutu Nowej Europy wskazał jednak poważne zagrożenie. - Pekin gra na rozbicie jedności Zachodu — powiedział dziennikowi.
Najważniejsze informacje
- Europejscy liderzy zwiększają wizyty w Pekinie, szukając dialogu mimo napięć handlowych.
- Bruksela zaostrza kurs wobec Chin, ale obie strony unikają otwartej wojny celnej.
- Według Krzysztofa Karwowskiego Pekin gra na osłabienie jedności Zachodu i celuje w europejskich konsumentów.
W ostatnich tygodniach tempo europejskich kontaktów z Chinami wyraźnie wzrosło. 24 lutego odbyła się wizyta kanclerza Niemiec, Friedricha Merza, wcześniej władze w Pekinie odwiedził premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer, a Emmanuel Macron podczas szczytu w Davos zachęcał do większych chińskich inwestycji w Unii. Jak podaje "Fakt", to efekt kursu Donalda Trumpa, który stawia Chiny w centrum rywalizacji gospodarczej i geopolitycznej USA, wykorzystując cła i sankcje wobec firm technologicznych oraz wojskowych.
Krzysztof Karwowski z Instytutu Nowej Europy podkreśla, że sytuacja jest złożona. - Europa znajduje się w trudnym momencie w relacjach z Chinami – mówi ekspert w rozmowie z dziennikiem. - Z jednej strony Bruksela zaostrza kurs w kwestiach handlu i bezpieczeństwa, z drugiej obie strony próbują uniknąć otwartej wojny celnej — dodał. Ten dwutorowy kurs ma ograniczyć napięcia, ale jednocześnie utrzymać kanały gospodarcze, które dla wielu sektorów w Europie pozostają kluczowe.
Chiny liderem energii odnawialnej. "To jest niewyobrażalne"
Motoryzacja i energia pod presją chińskiego eksportu
W ocenie Karwowskiego największą potrzebę dialogu z Pekinem mają Niemcy i Hiszpania. Chodzi o ochronę strategicznych branż, takich jak motoryzacja, chemia i energetyka, na które naciska rosnący eksport z Chin. Europejskie stolice próbują więc łączyć dostęp do surowców krytycznych i tańszych technologii z ochroną własnego przemysłu. Taki balans ma ograniczyć koszty transformacji, ale nie osłabić konkurencyjności firm ze Starego Kontynentu.
Presja na Pekin w sprawie wsparcia dla Rosji
Ważnym wątkiem w rozmowach jest wojna w Ukrainie. Według eksperta "Europejczycy sami wywierają presję, by Chiny przestały wspierać rosyjski przemysł zbrojeniowy, który zaopatruje ofensywne działania przeciwko Ukrainie". Jednocześnie Pekin musi mierzyć się z własnymi problemami – spadkiem sprzedaży aut, kłopotami demograficznymi czy barierami celnymi. "Gra więc na rozbicie jedności Zachodu i utrzymanie dostępu do zamożnych europejskich konsumentów w obliczu zamykania się rynku zbytu w USA" – tłumaczy Karwowski w rozmowie z "Faktem".
Więcej inwestycji i miękka siła w Europie
Ekspert prognozuje, że aktywność Chin na kontynencie będzie rosła, także poprzez inwestycje kierowane do poszczególnych państw. - Chiny będą zwiększać swoje zaangażowanie w Europie, wpływając na przykład przez Węgry, do których kierowane są chińskie inwestycje – ocenił. Równolegle ma działać dyplomacja wizerunkowa, która ma ocieplić wizerunek Chin przede wszystkim względem USA.
Dla europejskich rządów stawką jest utrzymanie jedności w polityce handlowej i bezpieczeństwa przy jednoczesnym zabezpieczeniu dostępu do rynków, surowców i technologii. Przyspieszenie dyplomacji z Pekinem ma więc charakter pragmatyczny, ale – jak wynika z analizy cytowanej przez "Fakt" – wymaga czujności wobec prób rozgrywania różnic między stolicami UE.
Źródło: Fakt