Na pierwszy rzut oka zwykłe jajko wydaje się prostym śniadaniowym składnikiem, ale włoski fizyk Ernesto di Maio postanowił udowodnić, że kulinarna perfekcja wymaga precyzji. Profesor inżynierii materiałowej i produkcji na Uniwersytecie w Neapolu wraz z zespołem przetestował aż 160 jaj, stosując różne metody gotowania.
Tylko jedna technika dała idealny efekt: aksamitne żółtko i białko, które nie jest ani gumowate, ani wodniste. Rezultaty analiz opublikowano w czasopiśmie "Communications Engineering".
Okazało się, że sekret tkwi w naprzemiennym gotowaniu – tzw. gotowaniu okresowym. Jajko zanurza się na dwie minuty w wodzie wrzącej, potem na dwie minuty w ciepłej wodzie, około 30°C. Proces powtarza się 16 razy, co daje dokładnie 32 minuty.
Białko potrzebuje temperatury około 85°C, aby się ściąć, a żółtko staje się kremowe już przy 65°C. Trudno pogodzić oba wymagania podczas tradycyjnego gotowania. Naprzemienne zanurzanie utrzymuje żółtko w stałej temperaturze około 67°C, zanim zdąży się przegrzać, a białko idealnie się ścina. Efekt jest imponujący: równomiernie kremowe wnętrze, a zewnętrze jędrne i dobrze uformowane.
Jajka gotowane 32-minutowym sposobem są zdrowsze?
Choć metoda wymaga sporo cierpliwości, ma też zalety zdrowotne. Badania włoskiego fizyka wykazały, że naprzemienne gotowanie lepiej zachowuje wartości odżywcze jajka. W porównaniu do klasycznego jajka na miękko, żółtko jest bardziej kremowe, a białko perfekcyjnie jędrne – bez ryzyka niedogotowanego środka.
To nie jest sposób na szybkie śniadanie, ale najwięksi smakosze jajek przy okazji Wielkanocy lub leniwego weekendu z pewnością poświęcą na ten eksperyment ponad pół godziny. Rezultat to prawdziwe kulinarne dzieło sztuki, które zrobi furorę wśród domowników i gości. Spróbujecie stworzyć takie w domu?