Iran zaatakuje miasta w USA? Trump mówi wprost
Donald Trump przyznał w wywiadzie, że ryzyko ataków w USA istnieje. Jednocześnie deklaruje, że wojna z Iranem nie ma terminu końcowego.
Najważniejsze informacje
- Trump ocenił, że obawy przed atakami odwetowymi w USA są uzasadnione.
- Prezydent mówi, że konflikt z Iranem nie ma „limitów czasowych” i łączy go z wymianą przywódcy w Teheranie.
- Szef Pentagonu zapewnia o bezpieczeństwie kraju, mimo turbulencji kadrowych w administracji.
Donald Trump w rozmowie z Time został zapytany, czy Amerykanie powinni obawiać się ataków na terenie USA w związku z wojną z Iran. Trump odpowiedział krótko: "Chyba tak". Kiedy dziennikarz zapytał go ponownie, dodał, że służby bezpieczeństwa cały czas o tym myślą i przygotowują się na taką możliwość.
Prezydent po raz pierwszy publicznie przyznał, że istnieje ryzyko ataku odwetowego. Donald Trump powiedział też, że w czasie wojny trzeba liczyć się z ofiarami wśród ludzi. Podkreślił, że w takiej sytuacji trzeba myśleć i planować działania na dłuższy czas.
Myślimy o tym cały czas. Planujemy to. Ale tak, wiecie, spodziewamy się pewnych rzeczy. Jak powiedziałem, niektórzy ludzie zginą. Kiedy idziesz na wojnę, niektórzy ludzie zginą - powiedział prezydent w rozmowie z "TIME", cytowanej przez "Independent".
Izrael rozszerza ofensywę. Czołgi wkroczyły do przygranicznych miejscowości
Wcześniej w konflikcie zginęło sześciu Amerykanów po uderzeniu bezzałogowca w obiekt USA w Kuwejcie, jednak dotąd nie odnotowano ataków na terytorium USA.
Słowa Trumpa wywołały sprzeciw części polityków. Senator Elizabeth Warren skomentowała je w mediach społecznościowych jako "szalone i niebezpieczne". Jednocześnie w Pentagonie padły uspokajające deklaracje. Sekretarz obrony Pete Hegseth zapewniał podczas briefingu w dowództwie CENTCOM na Florydzie, że nie obawia się luk w zabezpieczeniu kraju.
Nie mam żadnych obaw co do tego, czy ojczyzna będzie odpowiednio chroniona - mówił Hegseth.
Według medialnych doniesień FBI zwolniło kilku pracowników z globalnej jednostki kontrwywiadu, którzy mieli duże doświadczenie w sprawach związanych z Iran. Stało się to tuż przed wybuchem wojny.
Media twierdzą, że powodem zwolnienia mógł być ich udział w śledztwie dotyczącym tajnych dokumentów należących do Donalda Trumpa. Decyzja ta miała być formą odwetu za ich wcześniejszą pracę przy tej sprawie.
Wojna bez terminu końcowego?
Prezydent zapowiedział, że konflikt z Iranem nie ma wyznaczonego końca. - Nie mam limitów czasowych na cokolwiek. Chcę to doprowadzić do końca - stwierdził. Według Trumpa elementem "zakończenia" ma być pojawienie się nowego, proamerykańskiego lidera w Teheranie, przy którego wyborze USA powinny brać udział.
Jedną z rzeczy, o które będę prosił, jest możliwość współpracy z nimi przy wyborze nowego przywódcy - dodał.
Jak podkreślił, nie zaakceptuje scenariusza "kolejnego Chameneiego". - Chcę być zaangażowany w wybór. Oni mogą wybierać, ale musimy mieć pewność, że to ktoś rozsądny z punktu widzenia Stanów Zjednoczonych - powiedział.
Na polityczne koszty wskazują wyniki sondażu Hart Research Associates/Public Opinion Strategies dla "NBC News". Według badania, 54 proc. wyborców w USA negatywnie ocenia działania Trumpa w sprawie Iranu, a 41 proc. je popiera.
"Independent" zwraca uwagę, że administracja podkreśla dominację USA w przestrzeni powietrznej Iranu i ostatnie uderzenia, podczas gdy prezydent jednocześnie dopuszcza ryzyko odwetu w kraju. Ten dysonans może wpływać na odbiór polityki bezpieczeństwa i kształtować oczekiwania Amerykanów wobec dalszego przebiegu konfliktu.