Do tragicznego wypadku doszło w sobotę, 22 sierpnia, przed godziną 18:00 na ulicy Solnej w Krakowie. Rozpędzone auto wypadło z jezdni i wjechało prosto w spacerujące chodnikiem 32-letnie małżeństwo z 8-miesięcznym niemowlęciem. W wyniku zdarzenia śmierć ponieśli Mateusz i jego żona Klaudia. 8-miesięczny syn Oliwier z obrażeniami trafił do szpitala. Obecnie jego stan jest stabilny.
Wiadomość o śmierci aplikanta oraz jego małżonki wywołała ogromny wstrząs wśród współpracowników i znajomych z aplikacji. Dziekan Rady oraz Rada Okręgowej Izby Radców Prawnych w Krakowie wraz z koleżankami i kolegami ze środowiska radcowskiego opublikowali oficjalne pożegnanie, łącząc się w bólu z rodziną zmarłych.
"Z głębokim żalem i smutkiem żegnamy tragicznie zmarłych Mateusza - aplikanta radcowskiego Okręgowej Izby Radców Prawnych w Krakowie oraz jego żonę Klaudię. Rodzinie i bliskim zmarłych składamy wyrazy najszczerszego współczucia" - czytamy we wpisie.
WIDEOMamy nagranie z protestu w Krakowie. "Mieszkańcy mają dosyć"
Ostatnie pożegnanie Mateusza oraz Klaudii odbędzie się w sobotę, 29 sierpnia, o godzinie 11:00 w kościele pw. Przemienienia Pańskiego w Żywcu przy ul. Komonieckiego 25.
Jak ustalili śledczy, to nadmierna prędkość miała doprowadzić do utraty panowania nad autem, które wjechało na chodnik i potrąciło małżeństwo prowadzące wózek z 8-miesięcznym dzieckiem.
Kierujący samochodem marki Volkswagen stracił panowanie nad pojazdem prawdopodobnie z uwagi na nadmierną prędkość. Zjechał z jezdni i wjechał na chodnik, gdzie uderzył w dwie dorosłe osoby prowadzące wózek z 8-miesięcznym dzieckiem - powiedział PAP prokurator Mariusz Boroń z Prokuratury Okręgowej w Krakowie, powołując się na ustalenia biegłego z zakresu rekonstrukcji wypadków drogowych.
Według wstępnych ustaleń 26-letni Hubert B., kierowca Volkswagena jechał z prędkością ok. 70 kilometrów na godzinę. W miejscu wypadku obowiązuje ograniczenie do 30 km/h. Razem z 26-latkiem w samochodzie były trzy inne osoby, które zostały przesłuchane w charakterze świadków.
Kierowca został zbadany alkomatem, wynik był negatywny. Od Huberta B. pobrano też próbki krwi do badań pod kątem obecności innych substancji.
Podejrzany Hubert B. usłyszał zarzuty i trafił do aresztu na trzy miesiące. 26-latek nie przyznaje się do winy i utrzymuje, że nie opanował samochodu z powodu nierównej nawierzchni. Sprawcy grozi do 8 lat pozbawienia wolności.