Ferdous Mohammad, mieszkanka Mackay w stanie Queensland w Australii, relacjonuje w rozmowie z "Daily Mail", że na początku sierpnia jej rodzina nie została odprawiona na poranny lot z lotniska Mackay Airport.
Powodem był brak obowiązkowej deklaracji zdrowotnej dotyczącej wirusa Ebola dla jej dzieci. Kobieta podkreśla, że w konsekwencji straciła wcześniej nabyte bilety i musiała ratować swoją podróż, kupując tego samego dnia znacznie droższe połączenia.
Jak podaje Mohammad, sytuacja była podwójnie trudna, bo wraz z rodziną pilnie leciała do Indii (do Hajdarabadu), by pożegnać się z umierającą matką. Niestety, nie zdążyła. Seniorka rodu zmarła dosłownie na kilka godzin przed wylotem Mohammad z Australii.
Zapłaciła fortunę za podróż do Indii. Na pokład nie weszła. Ma pretensje do linii
Mohammad twierdzi w rozmowie z "Daily Mail", że przy stanowisku odprawy pracownik Qantas poinformował ją o braku obowiązkowej deklaracji zdrowotnej dla jej dzieci i nie zgodził się dać czasu na uzupełnienie formularza online. W rezultacie rodzina nie zdążyła się odprawić i spóźniła się na lot.
W tekście wskazano, że obowiązek ten wynika z indyjskich wymogów wjazdowych i zdrowotnych, a za nieprzestrzeganie przepisów grożą dotkliwe konsekwencje.
9 tys. dolarów za pierwotne bilety i kolejne 11 tys. dolarów w trybie pilnym
Kobieta wylicza w rozmowie z "Daily Mail", że na pierwotne bilety Qantas, kupione w ostatniej chwili dla niej, męża i dzieci, wydała blisko 9 tys. dolarów. Gdy odmówiono im odprawy, jeszcze tego samego dnia nabyła przez internet nowe połączenia na popołudnie, aby mimo wszystko dotrzeć do Indii na czas. Kosztowały one ponad 11 tys. dolarów. Łącznie z portfela pasażerki zniknęło więc 20 tys. dolarów.
Mohammad podkreśla, że nie żałuje pieniędzy przeznaczonych na podróż na pogrzeb matki. Nie chce jednak stracić pieniędzy za lot, na który stawiła się na lotnisku. – Gdybym nie była na lotnisku, wzięłabym za to odpowiedzialność, ale byłam – mówi.
Kobieta liczyła na szybkie odzyskanie pieniędzy za pierwszą rezerwację, jednak dowiedziała się, że jej rodzina została uznana za osoby, które nie stawiły się na lot. Biuro podróży początkowo poinformowało ją, że kategorycznie nie może liczyć na zwrot ceny biletów. Sytuacja ta niedługo potem uległa zmianie.
Qantas: zwrot pieniędzy będzie przez biuro podróży
Ostatecznie linie Qantas poinformowały, że zwrot za bilety zostanie zrealizowany za pośrednictwem biura podróży, przez które je kupiono. Rzecznik przewoźnika zaznaczył dla "Daily Mail", że z uwagi na wymagania regulacyjne nie można odprawić pasażerów na loty do Indii bez wcześniej wypełnionej deklaracji zdrowotnej.
Rozumiemy, że to była dla rodziny bardzo trudna sytuacja, biorąc pod uwagę okoliczności podróży - powiedział rzecznik Qantas.
Petycja na Change.org i postulat szkoleń dla pracowników
Choć sprawa zwrotu ma zostać niebawem rozwiązana, Mohammad podkreśla że zależy jej nie tylko na odzyskaniu pieniędzy. Kobieta uruchomiła już petycję na stronie Change.org, w której apeluje o szkolenia dla pracowników linii lotniczych w zakresie obsługi pasażerów w nagłych, kryzysowych sytuacjach.