Jerzyk ledwo przeżył. Wkroczyła cicha bohaterka. Uratowała 100 ptaków

Czasem jeden gest wystarczy, by uratować życie. Tak było we Włoszczowie, gdzie anonimowa mieszkanka przez blisko miesiąc opiekowała się małym jerzykiem, który podczas czerwcowych upałów wypadł z gniazda. Dzięki jej determinacji ptak trafił pod opiekę specjalistów. O niezwykłej historii opowiedzieli leśnicy z Nadleśnictwa Włoszczowa. To nasza #DziennaDawkaDobregoNewsa.

Historia z Włoszczowy chwyta za serceHistoria z Włoszczowy chwyta za serce
Źródło zdjęć: © Nadleśnictwo Włoszczowa
Danuta Pałęga

Jak opisują leśnicy, wszystko zaczęło się 28 czerwca, podczas jednej z największych fal upałów tego lata. Emerytowana położna włoszczowskiego szpitala, mieszkająca na osiedlu Broniewskiego, znalazła na ziemi pisklę jerzyka.

Kobieta nie była w stanie odnaleźć gniazda, z którego wypadł ptak, ale wiedziała, że nie może pozostawić go bez pomocy. Przez kolejne tygodnie z ogromnym zaangażowaniem karmiła go i pielęgnowała, korzystając z telefonicznych wskazówek pracowników Leśnego Ośrodka Rehabilitacji Dzikich Zwierząt w Kole. To właśnie specjaliści przekazali jej recepturę odpowiedniego pokarmu oraz porady dotyczące opieki nad młodym jerzykiem.

Jerzyki są niezwykle pożyteczne

Jak przypomina Nadleśnictwo Włoszczowa, jerzyki należą do najbardziej pożytecznych ptaków żyjących w naszym otoczeniu. Żywią się przede wszystkim komarami, meszkami, muchówkami i innymi drobnymi owadami. Jeden dorosły jerzyk potrafi schwytać nawet kilkadziesiąt tysięcy owadów dziennie, odgrywając ważną rolę w zachowaniu równowagi w przyrodzie.

Tegoroczne ekstremalne upały okazały się dla tych ptaków wyjątkowo trudne. Według szacunków mogło zginąć nawet około 90 proc. piskląt, które przedwcześnie opuszczały nagrzane gniazda, próbując uciec przed wysoką temperaturą.

Leśnicy pomogli w ostatnim etapie

Po blisko miesiącu opieki kobieta zauważyła u ptaka niepokojące objawy i uznała, że potrzebuje on pomocy specjalistów. Nie mając możliwości przewiezienia go do ośrodka rehabilitacji, zwróciła się o pomoc do nadleśnictwa.

Leśnicy nie odmówili. Bezpiecznie przetransportowali jerzyka do Leśnego Ośrodka Rehabilitacji Dzikich Zwierząt w Kole. Na drogę ptak otrzymał nawet przygotowany przez swoją opiekunkę słoiczek z pokarmem, którym był karmiony przez ostatnie tygodnie.

To nie pierwszy uratowany ptak

Najbardziej poruszające jest jednak to, że – jak zdradzili leśnicy – nie był to pierwszy dziki ptak uratowany przez mieszkankę Włoszczowy. W swoim życiu pomogła już około stu pisklętom i dorosłym ptakom.

Takie osoby przypominają nam, że troska o przyrodę zaczyna się od wrażliwości i gotowości do działania. Czasem wystarczy jeden człowiek, aby ocalić jedno życie. A czasem takich uratowanych istnień są już setki – podkreślili leśnicy z Nadleśnictwa Włoszczowa.

Na zakończenie podziękowali swojej anonimowej bohaterce za wielkie serce i piękny przykład troski o dziką przyrodę. Dzięki takim ludziom świat rzeczywiście staje się lepszym miejscem – zarówno dla ludzi, jak i dla zwierząt.

Świat jest pełny pozytywnych historii, małych i dużych. Piszemy o nich wszystkich w ramach naszego cyklu #DziennaDawkaDobregoNewsa. Chcesz przeczytać więcej dobrych newsów? Kliknij TUTAJ.

Wybrane dla Ciebie