TOPR podsumował okres od 27 czerwca do 31 sierpnia. Ratownicy udzielili pomocy 541 osobom, czyli o 130 więcej niż w tym samym okresie 2025 r. Aż 171 interwencji dotyczyło nagłego pogorszenia stanu zdrowia, podczas gdy rok wcześniej takich przypadków było 112. Znacznie częściej wykorzystywano również śmigłowiec. W tym sezonie z jego pomocą ratowano 156 osób, wobec 87 rok wcześniej.
Rekordowe lato w Tatrach. Ratownicy mieli pełne ręce pracy
Duży ruch w górach ma związek z rekordową frekwencją. W lipcu Tatrzański Park Narodowy odwiedziło 908 tys. osób. Dla porównania w lipcu 2025 r. było ich 794 tys.
Znaczący wzrost liczby wypadków był w sierpniu tego roku. Na początku trzeciej dekady sierpnia kolega miał ponad 100 osób ratowanych w ciągu tygodnia; bywało nawet 30 w jeden dzień – powiedział Jan Krzysztof "Gazecie Wyborczej".
Naczelnik przyznał, że tak duża liczba interwencji jest dla ratowników obciążająca. Podkreślił przy tym ogromne znaczenie ratowników-ochotników. TOPR od lat zabiega również o zwiększenie liczby etatów o cztery.
W tym roku w Tatrach zginęło siedem osób. Rok wcześniej w całym sezonie letnim była jedna ofiara.
W Tatrach najczęściej giną mężczyźni
Jan Krzysztof zwrócił uwagę na jeszcze jedną prawidłowość. Jak powiedział "Gazecie Wyborczej", dziewięć na dziesięć ofiar śmiertelnych w górach stanowią mężczyźni. Jego zdaniem może mieć to związek z presją na podejmowanie ryzykownych zachowań.
Wszystko leży w naszych rękach: gdzie pójdziemy, z kim pójdziemy, w jakich warunkach – podkreślił.
Według naczelnika częstym problemem jest brak realnej oceny własnych możliwości. Turyści popełniają kolejne drobne błędy, które w trudnych warunkach mogą się skumulować. Dotyczy to również osób, które wcześniej wielokrotnie wychodziły w góry bez żadnych konsekwencji.
Coraz większą grupę stanowią także obcokrajowcy, którzy nie zawsze mają doświadczenie w górskich wędrówkach. Naczelnik TOPR zwraca uwagę zarówno na braki w wyposażeniu, jak i wiedzy oraz orientacji w terenie.
Rysy przyciągają tłumy. "Trzeba je czasem odpuścić"
Jednym z miejsc, które szczególnie przyciągają turystów, są Rysy. Zdaniem Jana Krzysztofa popularność najwyższego szczytu Polski napędzają również media społecznościowe.
Są strasznym magnesem, który przyciąga tłumy. Często są tam ludzie, którzy idą w Tatry pierwszy raz – mówił naczelnik "Gazecie Wyborczej". Jednocześnie zaznaczył, że w tym rejonie jest niebezpiecznie, a tłum zwiększa ryzyko choćby zrzucenia kamienia.
Apeluje więc, by w szczycie sezonu rozważyć wybór innych tras. Ważne jest również, aby przed wyjściem sprawdzić pogodę, trudność szlaku i własne możliwości. Naczelnik radzi też, by nie wyruszać samotnie i informować bliskich o planowanej trasie.
Smartfon nie zawsze pomoże. TOPR wykorzystuje sztuczną inteligencję
Ratownicy zwracają również uwagę na nadmierne poleganie na smartfonach. Telefon często pełni jednocześnie funkcję mapy, latarki i urządzenia do kontaktu ze służbami. Problem pojawia się, gdy bateria się rozładuje albo aplikacja wyznaczy trasę nieodpowiednią dla turysty.
TOPR coraz szerzej wykorzystuje natomiast nowe technologie. Drony wspierane przez sztuczną inteligencję pomagają ratownikom podczas poszukiwań. System może analizować obraz w czasie rzeczywistym i wskazywać elementy przypominające sylwetkę człowieka, określony kolor czy różnicę temperatur.
Testowane są także drony umieszczane w specjalnych dokach przy schroniskach. Mogą być uruchamiane zdalnie i dostarczać sprzęt ratunkowy. Podczas jednej z akcji dron dostarczył AED turystom prowadzącym resuscytację osoby z nagłym zatrzymaniem krążenia.
"Klapki" nie są problemem. TOPR nie chce oceniać turystów
Naczelnik TOPR podkreśla, że medialne historie o turystach w klapkach czy szpilkach często nie pokazują pełnego kontekstu. Część osób dociera w takie miejsca kolejką lub samochodem i odbywa jedynie krótki spacer.
Jesteśmy od ratowania, nie od oceniania. Ratowanemu mamy udzielić możliwie najlepszej pomocy i jak najszybciej dostarczyć go do bezpiecznego miejsca – zaznaczył Jan Krzysztof.
Jego zdaniem marginalnym problemem są również pijani turyści. Najczęściej takie przypadki dotyczą niższych partii gór lub osób, które wcześniej piły w schroniskach.
Naczelnik broni także bezpłatnego systemu ratownictwa górskiego. Przypomina, że 15 proc. wpływów z biletów wstępu do Tatrzańskiego Parku Narodowego trafia do TOPR. Jak podkreśla, sprawny system ratowniczy jest wartością, którą należy doceniać, a w jego funkcjonowanie zaangażowani są również lekarze i inni ochotnicy.