Jest transpłciowa. Przyjęła księdza po kolędzie
Maria Minakowska przyjęła księdza po kolędzie. Transpłciowa Polka przekonuje, że proboszcz odwiedził ją osobiście, bo zależało mu na rozmowie. - Nie ma problemu z moją kobiecością - pisze w sieci Minakowska. Duchowny spytał podczas wizyty duszpasterskiej o krzyż.
Maria Minakowska w 2024 roku rozpoczęła proces tranzycji płciowej. W lipcu 2025 roku poddała się operacji chirurgicznej korekty płci oraz sfinalizowała prawnie zmianę płci.
Miankowska określa się jako katoliczka. Zaangażowała się w proces akceptacji osób transpłciowych w Kościele. Pod koniec ubiegłego roku spotkała się z kardynałem Grzegorzem Rysiem.
Tym razem w swoich mediach społecznościowych przekonuje, że przyjęła księdza po kolędzie. - Ksiądz proboszcz odwiedził mnie osobiście. Zależało mu, by ze mną porozmawiać. Jestem widoczna i ludzie mnie znają. Czytają mnie na Facebooku i rozpoznają na ulicy - pisze w sieci.
Minakowska dodaje, że chodzi do kościoła. Wówczas proboszcz może otrzymywać osoby, czy aby na pewno osoba, taka jak on, powinna pokazywać się w świątyni.
Nie ma problemu z moją kobiecością. Mogę chodzić w spódnicy i zakrywać głowę w kościele, jak kobietom przystoi. Gdybym siedziała cicho, to problemu by nie było - dodaje Minakowska.
Filozofka twierdzi, że chciałaby, aby polubił ją ksiądz proboszcz. Chciałaby również działać w parafii, bo ma kurs lektorski i duże doświadczenie w służbie liturgicznej.
Podczas wizyty duszpasterskiej ksiądz zapytał Minakowską, czy ma krzyż. - Ksiądz chciał, bym przyniosła go, a ja… nigdy tu nie miałam krzyża na ścianie ani innych takich dewocjonaliów. Nie czułam potrzeby. Powiedziałam, że krzyż mam w sercu. Ale może lepiej było powiedzieć, że dla nas, osób transpłciowych, samo życie jest krzyżem - pisze transpłciowa kobieta.