Do augustowskiej komendy zgłosiła się właścicielka jednego z lokalnych sklepów. Z jej relacji wynikało, że była pracownica przez dłuższy czas przywłaszczała sobie utarg. Kobieta nabrała podejrzeń, gdy podczas weryfikacji finansów zauważyła poważne manko oraz nieprawidłowości w rozliczeniach.
Prosty schemat oszustwa
Właścicielka postanowiła dokładnie przeanalizować zapisy z systemu sprzedażowego oraz nagrania z monitoringu. Wtedy wyszedł na jaw mechanizm, którym posługiwała się ekspedientka.
Gdy klienci płacili za zakupy gotówką, kobieta nabijała produkty na kasę, jednak po wydaniu reszty i odejściu kupujących anulowała całą transakcję. Pieniądze, zamiast trafić do kasetki, lądowały w jej kieszeni. Proceder ten trwał ponad osiem miesięcy, a łączne straty oszacowano na blisko 90 tysięcy złotych.
WIDEOTelefon w ręku, bez kasku. 15-latkę na hulajnodze potrąciło auto
Gdy sprawa wyszła na jaw, ekspedientka początkowo zwróciła właścicielce sklepu część skradzionej kwoty. Niedługo potem kontakt z nią jednak się urwał, a kobieta przestała pojawiać się w pracy.
Sprawą zajęli się kryminalni z Augustowa. Policjanci przeprowadzili szereg czynności operacyjnych, zgromadzili dowody i ustalili miejsce pobytu podejrzanej, po czym dokonali jej zatrzymania.
Grozi jej do 5 lat więzienia
Podczas przesłuchania kobieta przyznała się do winy. Zgromadzony materiał dowodowy pozwolił na przedstawienie jej 9 zarzutów kradzieży dokonanych w różnych odstępach czasu.
Za popełnione przestępstwa obywatelce Ukrainy grozi kara do 5 lat pozbawienia wolności. O jej dalszym losie zdecyduje sąd.