Sprawdzamy pogodę dla Ciebie...
Wróć na
Krystian Winogrodzki
|
aktualizacja

Konflikt NATO – Rosja na Bałtyku. Mamy do czynienia z zimną wojną w powietrzu?

7
Podziel się:

Myśliwce NATO przechwyciły kolejne rosyjskie samoloty bojowe. W ostatnim czasie aktywność Rosjan zdecydowanie się zwiększyła. - Wysyłają sygnał dla świata "uważajcie, jesteśmy groźni" – uważa gen. Mieczysław Bieniek, specjalista Wojsk Powietrzno-Desantowych i Sił Powietrznych. Pozostali eksperci, z którymi również rozmawiała WP podzielają jego zdanie.

Konflikt NATO – Rosja na Bałtyku. Mamy do czynienia z zimną wojną w powietrzu?
(mil.ru/CC BY)

We wtorek NATO poinformowało o przechwyceniu trzech samolotów bojowych przez myśliwce hiszpańskie i fińskie. Pod koniec czerwca głośno było o samolotach, którymi podróżował rosyjski minister obrony Siergiej Szojgu. Polskie F16 namierzyły dwa Su-27 oraz Tu-154. Okazało się, że ostatnim podróżował rosyjski polityk. Miesiąc wcześniej na przestrzeni tygodnia przechwycono 6 myśliwców. Do końca maja licznik wskazywał 24 maszyny, trzy lata temu w ciągu całego roku 30. Skąd taka aktywność Rosjan?

Zobacz także, jak polskie F16 eskortowały ministra obrony narodowej Rosji:

Tomasz Siemoniak zauważa, że takie informacje, szczególnie jak ta z Szojgu, nie powinny się przedostawać się do szerszej wiadomości. Taka publiczna promocja jest niewskazana i pogłębia złe stosunki między NATO i Rosją. – Od 2014 roku Morze Bałtyckie z pokojowego obszaru stało się regionem napiętym międzynarodowo. Trwa wojna propagandowa – twierdzi były minister obrony narodowej w rozmowie z WP.

Putin pręży muskuły

Na pogorszenie relacji między podmiotami wskazuje też Wojciech Łuczak. – Rosjanie nie akceptują NATO i demonstrują swoją potęgę. W ostatnich latach obszar Bałtyku stał się ich matecznikiem, dlatego nie mają zamiaru się podporządkować – mówi dla Wirtualnej Polski wiceprezes Agencji Lotniczej Altair.

Kolejny ekspert, gen. Mieczysław Bieniek, podziela dotychczasową retorykę i wskazuje na manewry "Zapad". – Rosja pokazuje jak silna jest jej współpraca z Białorusią i na ile sprawne jest jej wojsko oraz lotnictwo. Wysyła sygnał dla świata "uważajcie, jesteśmy groźni", a swoim obywatelom pokazuje gwarancje bezpieczeństwa – wyjaśnia w rozmowie z WP dowódca operacji w Iraku czy Bośni i Hercegowinie.

NATO zacieśnia współpracę

Jak na te działania reaguje Zachód? Sojusz w pewnym stopniu ma związane ręce. – Nie może pokazać słabości, ale trzeba pamiętać, że jest system obronnym, a nie agresywnym – dodaje Bieniek. W ramach operacji Baltic Air Policing gwarantuje bezpieczeństwo i suwerenność dla krajów bałtyckich, jak Litwa, Łotwa i Estonia, które nie posiadają własnych sił powietrznych.

Szczególną rolę odgrywa tutaj USA. Siemoniak przypomina, że to dzięki rozmowom Ewy Kopacz z Barackiem Obamą udało się przysłać więcej wojska. – Obama zainteresował się rejonem Morza Bałtyckiego. Wcześniej patrzył w kierunku Morza Śródziemnego, Czarnego, Zatoki Perskiej czy chociażby w rejon azjatycki i Morze Południowochińskie – tłumaczy wiceprzewodniczący PO. Zwraca także uwagę na ćwiczenia BALTOPS w 2015 roku, gdzie Rosja odgrywała wiodącą rolę.

Obecność Amerykanów nie jest na rękę Rosjanom. Wcześniej, ci drudzy, często przelatywali nad terytorium Szwecji naruszając jej przestrzeń powietrzną. Jednak NATO liczy 29 państw i ma większe doświadczenie zdobywane np. w Afryce przy operacjach związanych z piratami. Rosja zapuszczała się nawet w rejony Portugalii, ale centrum w Niemczech reaguje w ciągu kilku minut. To różnica w porównaniu do chociażby Marynarki Wojennej.

Kto się musi obawiać?

W kontekście bezpieczeństwa szczególnie narażone są samoloty cywilne. Nadają na innych systemach, przez co mogą nie zauważyć myśliwców poruszających się w pobliskich korytarzach powietrznych. Siemoniak uspokaja chwaląc się dywizjonem rakietowo-obronnym wybrzeża. Podkreśla, że to za kadencji PO doszło do wzmocnienia tego aspektu.

Zgadza się z tym Bieniek. – Rosjanie testują system bezpieczeństwa NATO. Wiedzą o tym, że są namierzani – zauważa członek Stowarzyszenia Euro-Atlantyckiego w Warszawie i Waszyngtonie. Poruszają się w obszarze buforu bezpieczeństwa i choć dowództwo widzi tam standardowe działania to jednak "nie polepszy to stosunków z Europą", jak dodaje Łuczak. Tym bardziej, że duch zimniej wojny wisi w powietrzu. Relacje są wygaszone i strony nie rozmawiają na takim poziomie jak wcześniej.

Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
KOMENTARZE
(7)
genierałek
5 lata temu
Będzie dobrze, Komuno wróć !!!
rrs
5 lata temu
Dywizjon rakietowo-obronny wybrzeża (szt. 1) - to dobry początek, ale aby obrona była skuteczna to takich powinno być ze 20 wzdłuż wybrzeża. Jeden łatwo zneutralizować i już jesteśmy bezbronni. Podobnie z bazami F-16. Jest ich dwie, bez żadnej obrony przeciwrakietowej, wystarczą dwa iskandery i nie mamy lotnictwa w ciągu kilku minut. Jakie to bezpieczeństwo i ile są warte samoloty, które tak łatwo zniszczyć? Czy ktoś w tym MON-ie w ogóle myśli?
Becia
5 lata temu
A co to Rosja to chore mściwe państwo które chyli się ku upadkowi bo zemsta którą się kierują zniszczy ich
qqqq
5 lata temu
Rosji nie da się wykończyć
Kondek
5 lata temu
Rozmów Rosja NATO nie ma,gdyż Rosja najechała na Ukrainę a wcześniej na Gruzję.Liczyła,że manewr z Gruzją da się zrobić i na Ukrainie. Od cała filozofia myślenia Rosjan.
dddddddddddd
5 lata temu
wykończyć ich ekonomicznie. będą klęczeć na 200 %. na razie to wszystko blef.
Charlie
5 lata temu
a jak będzie wojna i Rosja będzie okupować Polskę bo NATO nam nie pomoże się bronić to co to dalej będzie ? Znowu partyzantka i Powstanie Warszawskie czy siedzimy grzecznie w domu ?
Oferty dla Ciebie
Wystąpił problem z wyświetleniem strony Kliknij tutaj, aby wyświetlić