List Episkopatu. W tle wizyta Jana Pawła II. Jezuita zabrał głos
Głośna reakcja na list biskupów przetoczyła się przez media społecznościowe. Grzegorz Kramer zwrócił uwagę, że dawno nie widział tak dużej fali krytycznych opinii wobec podobnego dokumentu. W swoim wpisie podkreślił, że skala emocji jest wyjątkowa. Hierarchowie w liście odwołali się m.in. do wizyty Jana Pawła II w synagodze.
Najważniejsze informacje
- Grzegorz Kramer ocenił w social mediach, że dawno nie widział tak wielu negatywnych reakcji na list biskupów.
- Episkopat upamiętnił 40. rocznicę wizyty Jana Pawła II w rzymskiej synagodze, przypominając o dialogu z Żydami.
- W sieci pojawiły się antysemickie wpisy; jezuita wskazuje na wybiórcze traktowanie nauczania papieża.
W piątą niedzielę Wielkiego Postu w kościołach odczytano specjalny list Episkopatu o relacjach chrześcijan i Żydów. Dokument nawiązuje do 40. rocznicy historycznej wizyty Jana Pawła II w rzymskiej synagodze, którą biskupi określają jako przełom.
Wpis w mediach społecznościowych opublikował jezuita Grzegorz Kramer. Duchowny zwrócił uwagę na skalę odbioru dokumentu i emocje, jakie wzbudził. W swoim komentarzu zaznaczył, że to właśnie silne poruszenie bywa pierwszym krokiem do głębszego namysłu nad treścią i przesłaniem listu dotyczącego dialogu.
Duchowny zabrał głos ws. kontrowersyjnego listu Episkopatu
Jezuita podkreślił, że część dyskusji koncentruje się wyłącznie na jednym słowie, pomijając sens dokumentu. Wskazał też na obecność postaw antysemickich w komentarzach, choć list – jak zauważa – miał działać przeciwnie. W jego ocenie to obnaża szerszy problem podejścia do Kościoła i nauczania papieża w sporach społeczno-politycznych.
Żyję prawie 50 lat i za swojego życia nie słyszałem jeszcze tylu (negatywnych) komentarzy do listu biskupów. Aż chciałoby się powiedzieć: nareszcie dostaliśmy list, który budzi TAKIE emocje - napisał jezuita Grzegorz Kramer w mediach społecznościowych.
Biskupi przypomnieli wizytę Jana Pawła II w rzymskiej synagodze jako moment przełomowy w relacjach chrześcijańsko-żydowskich. Wokół tego nawiązania rozgorzała dyskusja. W sieci pojawiały się także antysemickie hasła – wbrew duchowi dokumentu, który miał im przeciwdziałać. To pokazuje, że spór dotyczy nie tylko historii, ale i współczesnych postaw.
Przeczytałem cały ten list i mam wrażenie, że większość z komentujących go nie czytała, ale skupiła się na słowie: "Żydzi". Po drugie mam wrażenie, że jest też inna grupa odbiorców, w której słowo: "Żydzi", obudziło to, co w nich zawsze było, a co jest jednym z ważnych aspektów tego listu, mianowicie: antysemityzm. W końcu, po trzecie, odczytuję go jako jeden z tekstów, który obnaża postawę, która dawno, w niektórych, była obecna, mianowicie bycie w jakimś "nowym, swoim" Kościele narodowym, politycznym i stworzonym na potrzeby jego wyznawców - napisał Grzegorz Kramer.
Spór o nauczanie Jana Pawła II
Kramer odniósł się także do sposobu przywoływania postaci papieża w aktualnych dyskusjach. Zwrócił uwagę na wybiórczość w cytowaniu i interpretowaniu jego nauczania. Wskazał, że łatwo wyjmować z dorobku zmarłego tylko to, co pasuje do własnych tez, a pomijać trudniejsze fragmenty.
Mam też wrażenie, że wielu, którzy wykorzystują w dzisiejszych czasach Jana Pawła II do walki z przeciwnikami politycznymi, bardzo wybiórczo patrzy na Jego nauczanie. Zapominają, że On nie był tylko uśmiechniętym staruszkiem, ale potrafił być też bardzo surowy i czasem pokrzyczeć. Gdyby dziś żył i miał konto na X, myślę, że mocno by się wkurzył i nie był już tak mocno "kochany" przez wielu, którzy tę miłość deklarują. Łatwo się kocha umarłych, bo można z nich wyjąć to, co pasuje. Dokładnie tak samo, jak łatwo ich o coś oskarżyć, bo nie mogą się bronić. To ten sam mechanizm - ocenił jezuita.
Na koniec duchowny zachęcił do rzetelnej lektury dokumentu i do konfrontacji własnych emocji z jego treścią. Podkreślił, że nie trzeba się z nim zgadzać, ale warto znać całość przekazu. List Episkopatu został odczytany w kościołach 22 marca, w piątą niedzielę Wielkiego Postu.
"List warto przeczytać. Nie trzeba się zgadzać, ale warto dobrze siebie skonfrontować z emocjami, które wzbudza” - dodał Grzegorz Kramer.