Kryzys przywództwa w Kościele. Brakuje "odwagi i rozmachu"
Prof. Paweł Skibiński wskazuje, że kryzys przywództwa w Kościele w Polsce wynika z braku autentycznego autorytetu. Według PAP historyk ocenia, że hierarchom brakuje odwagi i rozmachu kard. Stefana Wyszyńskiego.
Najważniejsze informacje
- Według PAP prof. Paweł Skibiński uznaje brak autorytetu i defensywną postawę wobec sekularyzmu za źródło kryzysu przywództwa w Kościele.
- Historyk porównuje dzisiejszych biskupów z kard. Stefanem Wyszyńskim, podkreślając jego "ofensywne" myślenie mimo represji.
- Zmiany prawnokanoniczne po latach 90. ograniczyły krajową sprawczość biskupów, wymuszając częstsze odwołania do Watykanu.
Czterdzieści pięć lat po śmierci kard. Stefana Wyszyńskiego pytanie o autorytet w Kościele w Polsce pozostaje otwarte. Prof. Paweł Skibiński w rozmowie z Polską Agencją Prasową ocenia, że po 2005 r., wraz ze śmiercią Jana Pawła II, wiernym jeszcze trudniej było wskazać "autentyczny autorytet" w życiu kościelnym i publicznym. Jego zdaniem to doświadczenie osierocenia stale towarzyszy polskim katolikom, co widać w debacie o roli hierarchów i ich skuteczności.
Powoduje to, że w ludziach w sposób naturalny rośnie poczucie osierocenia po kard. Stefanie Wyszyńskim – człowieku, który sprawdził się w trudnych czasach – powiedział prof. Skibiński.
Dlaczego księża noszą sutanny? Ta tradycja ma 400 lat
Kard. Wyszyński i Jan Paweł II
Historyk przypomina, że po 1948 r. prymas Wyszyński prowadził Kościół w realiach presji komunistycznej, a po jego śmierci rolę lidera szybko przejął Jan Paweł II.
Po jego śmierci dość szybko w rolę lidera wszedł Jan Paweł II, ale przewodził on polskiemu Kościołowi z innej – papieskiej – pozycji, więc jego przywództwo miało inną specyfikę. Oczywiście dzięki temu w trudnym 1981 r. doraźny ciężar straty po prymasie był mniej dotkliwy – powiedział PAP historyk prof. Paweł Skibiński.
Jak zauważył duchowny częściowo odpowiedzialność za Kościół w Polsce wziął na siebie także nowy prymas – kard. Józef Glemp, choć miał on zupełnie inną osobowość niż jego poprzednik. Dziś, według eksperta, biskupi próbują znaleźć taki model obecności Kościoła, który "będzie powszechnie akceptowany" i zharmonizowany z instytucjami państwa, samorządu i życia społecznego.
Oznacza to, że kulturowo są w defensywie, postrzegając swoją rolę liderów Kościoła jako obronę przed naciskiem dominującego kulturowo sekularyzmu – ocenił ekspert.
Od "papieża w Polsce" do kościelnej normalności
Skibiński wskazuje także na tło prawne. 8 lipca 1945 r. Pius XII udzielił kard. Augustowi Hlondowi specjalnych pełnomocnictw, które czyniły go niemal "papieżem w Polsce" w sprawach organizacyjnych, etyczno-moralnych i prawnokanonicznych (z wyłączeniem nominacji biskupich). Taki model ułatwiał instytucjonalne przywództwo w kryzysie. W latach 90. nastąpił powrót do normalności: w kluczowych sprawach polscy biskupi muszą zwracać się do dykasterii w Watykanie. To, jak zauważa historyk, ogranicza lokalną sprawczość i zmienia dynamikę zarządzania.
"Ofensywne" myślenie prymasa Tysiąclecia
Porównując epoki, Skibiński podkreśla, że Wyszyński mimo brutalnej sekularyzacji komunistycznej działał inaczej: dążył do pełnej realizacji misji Kościoła i "szukał jak największego stopnia normalności", co dawało mu energię ofensywną.
Wydaje mi się, że jego odwagi i rozmachu brakuje czasami dzisiejszemu pokoleniu hierarchów - stwierdził ks. Skibiński.
Autorytet, lustracja i integralność moralna
Historyk odrzuca tezę, że brak lustracji duchowieństwa jest główną przyczyną niedostatku przywództwa. Przypomina, że Wyszyński działał otoczony agenturą i kolaborantami, a mimo to wykonywał swoje zadania. - Transparentność życia społecznego, także w Kościele, jest oczywiście bardzo ważna, ale chyba jeszcze ważniejsza jest integralność moralna przywódców i mądrość działania – zaznacza. Jak podkreśla, to lekcja uniwersalna: "to jest coś, czego możemy i powinniśmy się wszyscy uczyć od prymasa Stefana Wyszyńskiego – zarówno działając wewnątrz Kościoła, jak i poza nim".
Dziedzictwo i współczesne wyzwania
Skibiński nie rozstrzyga, czy prymas Tysiąclecia odnalazłby się w wolnej Polsce, ale jest przekonany, że prezentowałby "nieco inne podejście" niż obecne kierownictwo kościoła. W jego ocenie dzisiejszy kryzys autorytetu wynika z próby dopasowania się do oczekiwań zsekularyzowanej kultury, zamiast jasnego formułowania własnych celów.