Ksiądz dotykał uczniów. Teraz może wrócić do szkoły?

ksiądz kościół koloratkaKsiądz, który był oskarżony o dotykanie uczniów teraz ma wrócić do szkoły
Źródło zdjęć: © Pixabay | Quidec Pacheco

Dwa lata temu dyrektorka jednej ze szkół na Podkarpaciu zgłosiła, że ksiądz dotyka dzieci. Duchowny, wobec którego toczyło się postępowanie prokuratorskie, może wrócić do nauczania nastolatków. Nauczycielki już w szkole nie ma.

O sprawie informuje Gazeta Wyborcza. Dwa lata temu dyrektorka zgłosiła kurii, że ksiądz może dopuszczać się przestępstwa na tle seksualnego wobec nieletnich.

Starsi uczniowie (z piątek, szóstej i siódmej klasy) skarżyli się, że ksiądz ich dotyka po udach, wkłada rękę między nogi i głaszcze po plecach - mówiła Wyborczej dyrektorka w ubiegłym roku.

Księdzem zajęła się prokuratura. Dyrektorka nie pracuje w szkole

Wobec duchownego wszczęto postępowanie wobec naruszenia art. 200 par. 1 Kodeksu karnego, czyli seksualnego wykorzystywania małoletniego.

Ostatecznie śledczy umorzyli dochodzenie. Ksiądz tłumaczył, że jego dotyk nie miał podtekstu seksualnego, a zdarzało mu się wyłącznie łapać uczniów za dłonie, gdy ci byli zdenerwowani.

Dla mnie i moich rodziców była to bolesna sprawa, bardzo cierpiałem. Nie miałem postawionych zarzutów. Nie było nic na rzeczy, a sam nie miałem możliwości wytłumaczyć się ze swojego zachowania - przekazał duchowny w rozmowie z Gazetą Wyborczą.

Kobieta, która nie pracuje już w szkole broni natomiast decyzji o nagłośnieniu sprawy.

Miałam obowiązek zgłosić podejrzenie przestępstwa. Brak reakcji z mojej strony to także przestępstwo. Nie jestem od tego, aby osądzać. Nie użyłam też słowa "molestowanie". Być może nastolatkowie źle czuli się w czasie, gdy dotykał ich ksiądz. Oni są w okresie dojrzewania - stwierdziła była dyrektorka placówki.

Ksiądz otrzymał wstępną propozycję powrotu do nauczania, ale zastanawia się, czy z niej skorzystać.

Na razie jeszcze nie wróciłem do szkoły, żeby uczyć. Być może tak się stanie, ale jeszcze będę o tym rozmawiał z osobami, które odpowiadają za szkołę - mówi duchowny, który jest jednocześnie proboszczem tamtejszej parafii.

Wyborcza zaznaczyła, że zarówno dyrektorka, jak i sam ksiądz postanowili zachować swoją tożsamość dla siebie i do wiadomości redakcji.

Wybrane dla Ciebie