Popularny influencer kulinarny Książulo rozpętał burzę, mocno krytykując Hotel Gołębiewski w Pobierowie. Internetowy twórca przetestował m.in. hotelowe jedzenie. Mocno "oberwało się" krewetkom w tempurze. Książulo stwierdził, że "tempura jest za gruba, tłusta i przyrządzona we frytownicy". Z kolei krewetek jest za mało i są niewarte swojej ceny.
Postanowiłem sprawdzić, jak naprawdę smakują skrytykowane przez internetowego twórcę potrawy i przy okazji zobaczyć na własne oczy klimat restauracji w nowo otwartym hotelu nad samym wybrzeżem Morza Bałtyckiego.
18 minut na infolinii i zaskakujący widok w hotelu
W Hotelu Gołębiewski w Pobierowie goście mogą wybrać ofertę jednej z trzech restauracji oraz jednej kawiarni. Ja postawiłem na lokal "Monsoon", gdzie serwuje się skrytykowane przez Książula krewetki.
Po wyborze lokalu pojawił się jednak problem. Gdy chciałem zarezerwować stolik na sobotnią kolację, musiałem czekać na infolinii aż 18 minut. Gdy udało mi się dodzwonić, moja rozmówczyni nie mogła dokonać rezerwacji stolika w restauracji. Nie wyjaśniła mi dlaczego. Próbowała przekierować mnie natomiast na wewnętrzny numer lokalu, ale spotkało się to z trudnościami technicznymi. Dopiero, gdy podała mi bezpośredni numer do "Monsoona" (nie jest dostępny na stronie), dokonałem rezerwacji.
W hotelu w Pobierowie pojawiłem się w sobotę. Od samego wejścia do środka poczułem "rozrywkowy" klimat. Na głównym holu mężczyzna przebrany za pirata wymachiwał sztuczną szablą, jeżdżąc na monocyklu. Wielu gości i osób postronnych robiło sobie zdjęcia przy szyldach restauracji czy ogromnym akwarium z rybami.
Wrażenie z lokalu, w którym jadł Książulo
Lokal "Monsoon" (znajdujący się przy głównym holu) wygląda równie oszałamiająco, co reszta hotelu. Urządzono go w azjatyckim stylu. Dominują kolor czerwony i klimatyczne oświetlenie. Pracuje w nim dynamiczna obsługa. Sympatyczny kelner szybko wskazał miejsce przy zarezerwowanym stoliku.
Problemem okazał się ogromny hałas. Chociaż występy na żywo i pokazy artystyczne robiły wrażenie (wokalistka, azjatycka burleska, DJ), to jednak muzyka była zdecydowanie za głośna. Mimo że siedziałem z żoną na drugim końcu sali, nie byłem w stanie normalnie z nią porozmawiać. Trzeba było do siebie krzyczeć.
Krewetki i nie tylko. Wrażenia z restauracji Hotelu Gołębiewski w Pobierowie
Podczas kolacji zamówiłem krewetki w tempurze, pierożki z chilli oraz zupę i danie główne. Zacząłem od krewetek i pierożków, aby zweryfikować słowa Książula. Teraz wiem, że influencer nie miał racji.
Krewetki były przyrządzone starannie, a tempura była miękka, stosunkowo cienka i nadawała potrawie odpowiedniego smaku. Chociaż rzeczywiście krewetek było tylko sześć, ich rozmiar rekompensował ten fakt. Czy za 58 zł warto? Cena może odstraszać, chociaż w konkurencyjnych lokalach (m.in. w Międzyzdrojach i w Pobierowie) kwota jaką trzeba zapłacić za krewetki jest podobna. A niekiedy nawet wyższa.
Dla osób, które chcą zjeść tańszą, ale równie smaczną przystawkę, ciekawym wyborem mogą być pierożki w sosie chili. Mają jednolite, twarde i średnio grube ciasto z mięsnym farszem z wołowiny. Są wyraziste, można wręcz powiedzieć, że ostre. Kosztują jednak wciąż niemało, - za cztery sztuki zapłaciłem 38 zł.
Bardzo duże są za to porcje zup. 510 g zupy Tom Kha z kurczakiem (bulion z boczniakiem, kiełbasą i ryżem) kosztuje 42 zł i może starczyć na dwie osoby (o czym zresztą wspominała obsługująca nas kelnerka). Zupa jest doprawiona, kremowa i treściwa. Z jednej strony jest aromatyczna, a z drugiej wyrazista.
Wrażenia popsuł smak dań głównych. O ile ich wielkość nie budzi zastrzeżeń (420 g Pad Thai, czyli makaronu z kurczakiem, przyprawami, tofu i warzywami kosztuje 63 zł, a cena 630 g wołowiny Pad Kha Pro z ryżem to 86 zł), tak trzeba przyznać, że potrawy te były zbyt mocno doprawione, a przez ilość ryżu i makaronu treść dań została zdominowana ich smakiem (na 630 g Pad Kha Pro zaledwie 100 g to wołowina).
Czy warto odwiedzić restaurację Hotelu Gołębiewski w Pobierowie? Są pewne niedociągnięcia, nad którymi należy pracować, ale nie pokusiłbym się o tak ostrą krytykę i niską ocenę, jaką wystawił Książulo.
W mojej ocenie warto przetestować samemu jedzenie w lokalu. Do gustu z kolei nie wszystkim przypadnie atmosfera w każdej z restauracji Hotelu Gołębiewski. Osoby preferujące bardziej kameralne miejsca, powinny skorzystać z oferty innych lokali.
Sprawdziłem też kawiarnię. Tu było drogo
Drugiego dnia pobytu w Pobierowie sprawdziłem, jak wygląda oferta kawiarni hotelowej. Muszę przyznać, że czas oczekiwania na lody czy kawę wyniósł ponad 20 minut (co w porównaniu do restauracji, gdzie czekałem ok. 15 minut było negatywnie zaskakujące).
Niestety, panuje tam też drożyzna. Przykładowo za niewielką porcję (120 g) bezy zapłaciłem 32 zł, a lody kosztują ponad 30 zł. Na plus z pewnością mogę zaliczyć smak deserów. Lody są naturalne, kremowe i mleczne. Owoce wyselekcjonowane. Każdy puchar lodowy czy ciasto są starannie udekorowane. Nie wiem jednak, czy ponownie skorzystałbym z oferty tej części gastronomicznej Hotelu Gołębiewski w Pobierowie.