Noah Krieger to w rzeczywistości Murad Dadajew. Urodzony w Czeczenii. Przedstawiał się jako "pierwszy Czeczen w niemieckiej polityce" i zajmował stanowisko antyimigracyjne. W kwietniu AfD potwierdziła, że wszczęła procedurę jego wydalenia, nie podając przyczyny. Jak podaje "Kiyv Post", Krieger miał rozległe kontakty z otoczeniem Ramzana Kadyrowa.
Mężczyzna właśnie przekazał w mediach społecznościowych, że służy w rosyjskiej armii. W ostatnich dniach publikował zdjęcia i nagrania z działań bojowych w Ukrainie, a opisy do postów zamieszczał po rosyjsku. 2 lipca miał się zajmować w Bachmucie na wschodzie Ukrainy.
Miał odwiedzić linię frontu i deklarował, iż nie dopuści do zniszczenia Rosji przez wroga zewnętrznego i "wewnętrzne zło". - Nie piszę tych słów z odległego biura ani cudzym głosem. Przyjechałem tu osobiście" - napisał.
W kolejnym materiale, opublikowanym w sobotę, mężczyzna pokazał siebie podczas ataku z użyciem motocykli. Nagranie zostało oznaczone jako pochodzące z obwodu chersońskiego w Ukrainie. Do wpisu dołączył tekst w formie wiersza po rosyjsku, w którym pojawiają się motywy honoru i "stania się wilkiem".
"Kyiv Post" podkreśla, że nie ma jasnej informacji, kiedy Krieger formalnie wstąpił do rosyjskich sił zbrojnych. - Jestem wojownikiem Boga. Walczymy za nasz naród i ojczyznę z honorem i dumą. Jestem dumny, że jestem częścią narodu niemieckiego. Nasza błędna polityka w tym kraju niszczy nasze niemieckie wartości. Jestem na Ukrainie i reprezentuję Rosję. Nie chodzi o to, kto ma rację, ale o walkę z polityką Zachodu, która dąży do zniszczenia świata - napisał Krieger.