Zajadały jak żyrafy. Coraz więcej łosi
W nadmorskim Helu coraz częściej pojawiają się goście, których jeszcze niedawno trudno było sobie tu wyobrazić. Łosie spacerujące między blokami i skubiące świeże liście z osiedlowych drzew to nie tylko ciekawostka przyrodnicza, lecz także sygnał głębszych zmian zachodzących w środowisku Bałtyku i jego wybrzeża.
Nagranie opublikowane przez Dom Morświna pokazuje dwa łosie spokojnie żerujące wśród drzew na jednym z helskich osiedli. Swoim wyglądem mocno przypominają... żyrafy. Zwierzęta, zwykle kojarzone z rozległymi lasami i mokradłami, nie sprawiają wrażenia spłoszonych obecnością człowieka.
Ich zachowanie przypomina raczej rutynową wizytę niż przypadkowe zabłądzenie. Wbrew pozorom nie jest to odosobniony incydent, lecz element szerszego zjawiska coraz częstszej obecności dzikich zwierząt w przestrzeniach miejskich.
Hel, położony na wąskim pasie lądu otoczonym wodami Bałtyku, stanowi szczególne środowisko przejściowe między lądem a morzem. Tereny zielone, stosunkowo niewielkie zagęszczenie zabudowy oraz bliskość naturalnych siedlisk sprzyjają wizytom zwierząt, które potrafią pokonywać duże odległości w poszukiwaniu pożywienia.
Wielka zmianaw Orientarium. Chodzi o hitową atrakcję
Łoś, jako gatunek o dużych wymaganiach pokarmowych, chętnie korzysta z młodych pędów drzew i krzewów, które w miejskich nasadzeniach są łatwo dostępne i często bardziej soczyste niż w naturalnych warunkach.
To zjawisko jest częścią większego trendu w Europie. Granica między dziką przyrodą a miastami coraz bardziej się zaciera. Rozwój miast, zmiany klimatu i przekształcanie terenów sprawiają, że zwierzęta coraz lepiej przystosowują się do życia blisko ludzi. Uczą się funkcjonować w pobliżu zabudowań i korzystać z nowych źródeł pokarmu.
W przypadku łosi ważna jest też pora roku. Wiosną i na początku lata zwierzęta intensywnie szukają jedzenia, dlatego częściej mogą pojawiać się w miejscach, gdzie zwykle ich nie spotykamy.
Jak widać, zwierzaki czują się u nas dobrze, mają tu wielkie przestrzenie dzikiej natury, ale chętnie odwiedzają też mieszkańców Helu. W tej sytuacji może moglibyśmy nadać im jakieś imiona, np. Cypel i Hela - czytamy na profilu Dom Morświna na Facebooku.
Łosie nad polskim Helem
Autorzy wpisu podkreślają, że pojawienie się łosi może być dobrym znakiem dla środowiska. Oznacza to, że przyroda w danym miejscu jest w niezłym stanie i zwierzęta mogą tam bezpiecznie żyć.
Piękne zwierzęta. Ale ludzie nie zdają sobie sprawy i zapominają, że to są dzikie zwierzęta i jeśli się je dołoży, mogą zaatakować. Na filmie jest kilka takich sytuacji, gdzie ludzie nieodpowiedzialnie się zachowują. Miejmy nadzieję, że nigdy nie zaatakuje człowieka - napisał internauta.
Na Facebooku poruszony jest też temat ochrony morświnów, którymi zajmuje się Stacja Morska im. Profesora Krzysztofa Skóry. Morświny to małe ssaki morskie i jedyne walenie, które na stałe żyją w Bałtyku.
Przez wiele lat było ich bardzo mało w polskich wodach. Ich liczba spadła głównie przez działalność człowieka. Duży wpływ miało zanieczyszczenie morza, hałas pod wodą oraz przypadkowe łapanie morświnów w sieciach rybackich.