Niemcy zacieśniają granice. Piszą o Polsce
W Niemczech w pierwszym kwartale 2026 r. służby graniczne zawróciły łącznie 9.097 osób. Większość odmów wjazdu dotyczyła kontroli czasowo przywróconych na wybranych przejściach. Ponad 1000 osób zawrócono także na granicy z Polską.
Najważniejsze informacje
- Federalna policja odnotowała 9 097 zawróceń na niemieckich granicach w I kwartale 2026 r.
- Najwięcej decyzji zapadło na granicy z Francją, następnie z Austrią i z Polską.
- Polityk Zielonych Marcel Emmerich na łamach prasy krytykuje kontrole jako nieskuteczne i bezprawne.
Rząd federalny poinformował, na co powołuje się "Tagesspiegel", że decyzje o zawróceniu osób na granicy były podejmowane głównie podczas tymczasowo wprowadzonych kontroli granicznych. Dane te są jeszcze wstępne i mogą się w przyszłości zmienić lub zostać skorygowane. Dla porównania, w całym 2025 roku zawrócono 42 215 osób.
Z opublikowanych danych wynika, że w ramach tymczasowych kontroli granicznych odnotowano 7 176 zawróceń osób. Najwięcej przypadków miało miejsce na granicy z Francją - 1 690 zawróceń. Kolejne miejsca zajęły: granica z Austrią - 1 397 zawróceń oraz granica z Polską - 1 250 zawróceń.
Rozkład tych danych pokazuje, że najwięcej zdarzeń występuje na kluczowych granicach w Europie Zachodniej i Środkowej, gdzie ruch migracyjny jest najbardziej intensywny.
Ściana deszczu i gwałtowne burze nad Polską. Jest najnowsza prognoza pogody
Sprawę publicznie skomentował we "Tagesspielu" Marcel Emmerich, rzecznik partii Zielonych. Polityk ocenił, że polityka stałych punktów kontrolnych oraz zawróceń nie przynosi efektów i łamie prawo. Podkreślił też koszty dla europejskiej współpracy i rynku. Według Emmericha tysiące funkcjonariuszy są wiązane na granicach, co ogranicza możliwości działania w innych miejscach.
Stacjonarne kontrole graniczne i zawrócenia nie są ani skuteczne, ani zgodne z prawem - powiedział Emmerich w rozmowie z gazetą. - Niemcy sprzedają to jako bezpieczeństwo, że wzdłuż granic stoją tysiące policjantów, i przemilczają, że jest dokładnie odwrotnie. Brakuje ich na dworcach, lotniskach i w walce z poważną przestępczością - dodał.
Argument o kosztach i ryzyku dla łańcuchów dostaw
Emmerich zwrócił uwagę, że w okresie spowolnienia gospodarczego dodatkowe obciążenia odczuwają szczególnie firmy transportowe. Kontrole dotykają spedycji i łańcuchów dostaw, co zagraża płynności przewozów.
Polityk Zielonych nazywa ten kierunek "polityką symboliczną", która generuje milionowe koszty, nie rozwiązując rzeczywistych problemów. W jego ocenie efektem jest także pogorszenie jakości pracy służb w newralgicznych punktach infrastruktury.