Luksusowe Volvo wpadło do rzeki. 36-letni kierowca uciekł przez szybę dachową
W czwartek 23 kwietnia po godz. 18 w rejonie Szczepocic Rządowych (woj. łódzkie), niedaleko autostrady A1, samochód marki Volvo wpadł do rzeki Warty. Z wstępnych ustaleń służb wynika, że 36-letni kierowca gwałtownie zareagował na zwierzę na jezdni i stracił panowanie nad autem.
Kierujący Volvo najpierw zjechał z jezdni i uderzył w betonowy przepust, a dopiero potem samochód znalazł się w wodzie. Nurt porwał auto, które – jak przekazały służby – dryfowało ok. 100 metrów, po czym całkowicie zatonęło.
Kierowca wydostał się przez szybę dachową
Mężczyzna nie czekał na pomoc w środku pojazdu. Po wpadnięciu do rzeki samodzielnie opuścił samochód przez szybę dachową i dotarł na brzeg. Służby informują, że nie odniósł obrażeń i nie potrzebował interwencji medycznej.
Nie zatrzymał się przed przejściem. 15-latka na wrotkach potrącona
Badanie trzeźwości wykazało, że 36-latek był trzeźwy. Z dotychczasowych ustaleń wynika też, że próbował uniknąć potrącenia zwierzęcia, które nagle pojawiło się na jezdni. Najprawdopodobniej był to pies.
Na miejsce skierowano służby ratunkowe. Policjanci i strażacy zabezpieczyli teren, a następnie prowadzili działania związane z oględzinami i wydobyciem pojazdu z rzeki. W akcji uczestniczyła również pomoc drogowa z Częstochowy, która asystowała przy wyciąganiu samochodu.