Marsz po śmierci Polki w Ekwadorze. Tłumy domagają się prawdy

W Ekwadorze odbył się marsz i czuwanie po śmierci polskiej aktywistki Moniki Silvy Koniuszek, a uczestnicy domagali się wyjaśnienia okoliczności zbrodni. Jak podaje "Fakt", własne śledztwo w tej sprawie wszczęły także polskie służby.

.Marsz po śmierci Polki w Ekwadorze. Tłumy domagają się prawdy
Źródło zdjęć: © PAP, X
Jakub Artych

Najważniejsze informacje

  • W ekwadorskiej prowincji Santa Elena zorganizowano marsz i czuwanie ku pamięci Moniki Silvy Koniuszek.
  • Uczestnicy przeszli ok. pięć kilometrów z Manglaralto do Montanity i wzywali do rzetelnego śledztwa.
  • Według "Faktu" polska prokuratura wszczęła postępowanie 12 czerwca i pozostaje w kontakcie z ambasadą w Limie

Według serwisu expreso.ec w marszu i wieczornym czuwaniu uczestniczyły dziesiątki osób. Uczestnicy domagali się wyjaśnienia okoliczności wydarzeń w Montanicie oraz poznania prawdy o tym, co spotkało polską aktywistkę. W przemówieniach wielokrotnie podkreślano potrzebę uzyskania jasnych odpowiedzi od władz.

Marsz przeszedł trasą około pięciu kilometrów - z parku centralnego w Manglaralto do Montanity. Uczestnicy nieśli transparenty wzywające do sprawiedliwości, a podczas czuwania zapalili świece, recytowali wiersze i wygłaszali przemówienia. Jedno z haseł na transparentach brzmiało: "Chcieli cię uciszyć, ale teraz świat zna twój głos".

Przypomnijmy, że 8 czerwca 2026 r. Monika Silva Koniuszek została znaleziona martwa w swoim domu w miejscowości Montanita w Ekwadorze. Jej ciało odnalazł partner.

Pędził S3 z prędkością 201 km/h. Jest finał sprawy

Władze Ekwadoru poinformowały, że jedną z rozważanych hipotez jest samobójstwo. Oficjalna wersja wydarzeń budzi wśród mieszkańców poważne wątpliwości.

Monika Silva wcześniej wielokrotnie informowała publicznie o otrzymywanych groźbach związanych z jej działalnością antykorupcyjną. W związku z tym jej rodzina, znajomi oraz część opinii publicznej domagają się dokładnego i niezależnego wyjaśnienia sprawy.

Polskie śledztwo i kontakt z ambasadą w Limie

Równolegle toczy się postępowanie w Polsce. Jak podaje "Fakt", śledztwo wszczęto 12 czerwca, a rzecznik prokuratury Daniel Brodowski przekazał redakcji, że śledczy otrzymali już materiały i pozostają w kontakcie z polską ambasadą w Limie. Kolejne decyzje mają zależeć od ustaleń dotyczących współpracy międzynarodowej.

W mediach pojawiają się informacje o urazie głowy i krwawieniu, które miały wystąpić jeszcze przed śmiercią aktywistki. Wiele pytań budzi również sprawa rzekomego listu pożegnalnego.

Dodatkowe wątpliwości dotyczą miejsca, w którym znaleziono ciało kobiety. Według doniesień w mieszkaniu pozostały jej rzeczy osobiste, a przygotowywany posiłek nie został dokończony. Bliscy aktywistki uważają, że jej śmierć może mieć związek z działalnością antykorupcyjną. Kobieta zajmowała się ujawnianiem nieprawidłowości dotyczących m.in. handlu ziemią, prania pieniędzy oraz powiązań politycznych i biznesowych.

Monika w przeszłości założyła fundację "La Integridad" (Integrytet), której celem była pomoc najuboższym mieszkańcom regionu, walka z korupcją oraz obrona praw obywatelskich. Fundacja zajmowała się także problemami ubóstwa, niedożywienia dzieci, bezrobocia i braku dostępu do podstawowych usług.

Wybrane dla Ciebie