W praktyce oznacza to, że ten sam zakład może wytwarzać nabiał pod własnym logo i jednocześnie dostarczać go do dyskontów. Masło Pilos z Lidla oraz masło Krasula z Dino produkują Polmlek. Z kolei masło Mleczna Dolina z Biedronki powstaje w zakładach Mlekovity. Przy innych produktach tej marki pojawiają się też OSM Krasnystaw i OSM Łowicz. Masło Carrefour Extra typu osełka wytwarza natomiast Lumiko z Łukowa.
Marki własne a jakość masła
Taki układ nie jest dla mleczarni dodatkiem do podstawowej działalności. Prezes Związku Polskich Przetwórców Mleka Marcin Hydzik, cytowany przez Strefę Biznesu, wyjaśniał, że produkcja marek własnych to świadoma decyzja biznesowa.
Dzięki temu zakłady lepiej wykorzystują swoje moce produkcyjne i mają stabilniejsze zamówienia, a równolegle mogą rozwijać własne marki, które pomagają budować rozpoznawalność i wyższe marże.
Sama nazwa na opakowaniu nie przesądza o jakości produktu. Eksperci podkreślają, że wyroby sprzedawane pod markami sieci handlowych nierzadko schodzą z tych samych linii produkcyjnych co nabiał oferowany przez znanych producentów.
Różnice mogą jednak dotyczyć receptury, wielkości opakowania albo gramatury. W ten sposób producenci przygotowują odrębne warianty dla sklepów, nie wchodząc w prostą konkurencję z własnym asortymentem.
Dlatego coraz więcej klientów sprawdza etykiety nie tylko pod kątem składu. Drobny napis pozwala ustalić, która mleczarnia wyprodukowała masło i porównać je z innymi produktami na półce. To prosty sposób, by świadomiej ocenić ofertę dyskontów i zobaczyć, kto faktycznie stoi za marką własną sklepu.