Media: Łukasz Żak miał w celi telefon. Prokuratura milczy
Jak opisuje brd24.pl, oskarżony o śmiertelny wypadek w Warszawie Łukasz Żak przez wiele miesięcy miał mieć w areszcie telefony i wykorzystywać je do kontaktów ze świadkami. Prokuratura Okręgowa w Warszawie nie odpowiada, czy ten wątek jest badany.
Do tragedii doszło w nocy z 14 na 15 września 2024 r. w Warszawie. Prokuratura ustaliła, że Żak prowadził po alkoholu i w mieście miał jechać 225 km/h, a jednocześnie trzymał telefon i nagrywał przejazd. W wyniku zderzenia zginął pan Rafał, a ciężkich obrażeń doznała jego żona Ewelina oraz ich dziecko.
Po wypadku Żak uciekł do Niemiec. Z materiału brd24.pl wynika, że jego towarzysze mieli na miejscu podejmować działania utrudniające ustalenie przebiegu zdarzeń i przeszkadzać w udzielaniu pomocy ówczesnej partnerce Żaka, Paulinie K., która jechała z nim jako pasażerka.
Trzy dni po ucieczce Żak sam zgłosił się na policję w niemieckiej Lubece, gdzie trafił do aresztu. W tym okresie na jego profilu na Instagramie pojawił się wpis ze zdjęciem jego i Pauliny K. z podpisem: "Przepraszam cię za to, co się stało" - przypomina serwis.
Według ustaleń prokuratury, do których dotarł brd24.pl, Żak miał przez długi czas utrzymywać relacje z byłą partnerką Pauliną K. przynajmniej do kwietnia 2025 r., gdy do sądu trafił akt oskarżenia. Śledczy wskazywali, że oskarżony próbował oddziaływać na ważnego świadka, komentował zeznania i prowadził rozmowy, w których przekonywał o swoich uczuciach oraz prosił o wybaczenie. Żak miał być też w kontakcie telefonicznym z Sandrą W.
W sprawie wskazanych zachowań Łukasza Żaka Prokuratura na bieżąco pozostawała i pozostaje we współpracy z Dyrekcją Zakładu Karnego w Siedlcach. Aktualnie niemożliwe jest udzielenie dodatkowych informacji, będą one mogły zostać ewentualnie przekazane po zakończeniu postępowania głównego i podjęciu wówczas dalszych decyzji procesowych - przekazał Piotr A. Skiba, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie w odpowiedzi cytowanej przez brd24.pl.
Gdy portal dopytywał, czy taka odpowiedź oznacza brak wszczęcia odrębnego postępowania w sprawie telefonów, rzecznik miał doprecyzować jedynie: - Z informacji otrzymanej od referenta sprawy wynika, że na tym etapie niemożliwe jest udzielenie informacji w tej kwestii - przytacza brd24.pl.
Żak najpierw przebywał w areszcie na warszawskiej Białołęce. Ze względu na zachowanie został przeniesiony do Siedlec. Proces Łukasza Żaka w warszawskim sądzie zbliża się do finału, a w lipcu mają zostać wygłoszone mowy końcowe. Żakowi grozi nawet 30 lat pozbawienia wolności.