Mężczyźnie zostało jedynie pół chleba. Oto, co zrobiła strażniczka
Podczas patroli związanych z kontrolą miejsc przebywania osób w kryzysie bezdomności strażnicy miejscy najczęściej rozmawiają i proponują pomoc. Czasami wystarczy drobny gest, jak np. dostarczenie podstawowych produktów spożywczych. To nasza #DziennaDawkaDobregoNewsa.
Ujemne temperatury mogą być śmiertelnie niebezpieczne dla wielu ludzi. Narażone są szczególnie osoby przebywające w kryzysie bezdomności. Miejsce, które po południu lub wieczorem może takim osobom wydawać się ciepłe i osłonięte od wiatru, w nocy, przez silne przymrozki może przybrać zupełnie inny charakter.
Strażnicy miejscy w całej Polsce regularnie kontrolują miejsca, w których przebywają lub mogą przebywać osoby bezdomne. Funkcjonariusze oferują przewóz do ośrodka pomocy, sprawdzają, czy nie jest potrzebna interwencja medyczna, informują o miejscach wydawania ciepłych posiłków i noclegowniach.
Doda reaguje na zarzuty! Tak odpowiedziała
Podczas jednej z takich z kontroli strażniczka miejska z Gdańska, widząc, że mężczyźnie zostało jedynie pół chleba, kupiła mu jedzenie i herbatę. Bez słów, bez oczekiwań — zwykły, ludzki gest, który na chwilę poprawił jego sytuację.
Takie sytuacje nie zmieniają świata, ale potrafią sprawić, że komuś przez chwilę jest po prostu lżej. I właśnie na tym często polega nasza codzienna służba — na uważności i reagowaniu tam, gdzie w danym momencie jest to możliwe - podkreślają gdańscy strażnicy miejscy.
Pamiętajmy, że wobec zagrożenia wychłodzeniem, niezbędna jest reakcja. Wystarczy jeden telefon, aby służby mogły skutecznie zareagować i udzielić pomocy. Taka reakcja może uratować komuś zdrowie, a nawet życie. Nie bądźmy obojętni – nasza czujność ma realne znaczenie.