Funkcjonariusze Nadodrzańskiego Oddziału Straży Granicznej interweniowali na dwóch lotniskach: Poznań-Ławica oraz Wrocław-Strachowice. W jednym przypadku zakończyło się to mandatem i niedopuszczeniem pasażera do lotu, w drugim konieczna była czasowa ewakuacja części terminala, choć ostatecznie nie potwierdzono żadnego zagrożenia.
Wieczór kawalerski i fałszywy alarm
Na lotnisku Poznań-Ławica funkcjonariusze Placówki Straży Granicznej z Poznania-Ławicy zostali wezwani do grupy pasażerów odlatujących do Tirany. Mężczyźni lecieli do Albanii na wieczór kawalerski i podczas przejścia do samolotu odgrywali inscenizację konwoju pana młodego ubranego w strój więzienny.
Zwracali też uwagę ubiorami: część z nich miała kamizelki z napisem "SWAT" oraz czapki "Police". Sytuacja stała się poważna, gdy podczas wejścia na pokład jeden z podróżnych oświadczył, że w bagażu ma materiał wybuchowy. Zgodnie z procedurami informację potraktowano jako potencjalne zagrożenie i rozpoczęto działania przewidziane w takich przypadkach.
Po wykonaniu niezbędnych czynności potwierdzono, że zgłoszenie nie było realne. Za wywołanie fałszywego alarmu 34-letni obywatel Polski otrzymał mandat karny. Dodatkowo, decyzją dowódcy statku powietrznego, mężczyzna nie został dopuszczony do lotu.
Interwencja we Wrocławiu
Druga interwencja miała miejsce na lotnisku Wrocław-Strachowice. Funkcjonariusze Placówki Straży Granicznej z Wrocławia-Strachowic zareagowali po zgłoszeniu dotyczącym plecaka pozostawionego bez opieki.
Na miejsce skierowano Zespół Interwencji Specjalnych, który przeprowadził rozpoznanie pirotechniczne. Ze względów bezpieczeństwa podjęto decyzję o czasowej ewakuacji terminala oraz terenu wokół miejsca zdarzenia.
Po sprawdzeniu bagażu okazało się, że nie ma w nim niebezpiecznych przedmiotów. W plecaku znajdowały się artykuły spożywcze. Straż Graniczna podkreśliła, że działania służb nie wpłynęły na funkcjonowanie ruchu lotniczego.