Milioner z USA zginął z żoną i dziećmi. Ujawniono, co mówił kilka dni przed tragedią

Adam Robinson, jego żona i dwoje małych dzieci zginęli w katastrofie prywatnego odrzutowca na Florydzie. Teraz na jaw wychodzą słowa, które 44-letni milioner wypowiedział zaledwie kilka dni przed tragedią. Przyjacielowi zwierzył się, że jego życie układa się aż za dobrze.

.Milioner z USA zginął z żoną i dziećmi. Ujawniono, co mówił kilka dni przed tragedią. Na zdjęciu: Adam Robinson z żoną
Źródło zdjęć: © Instagram.com
Jakub Artych

Najważniejsze informacje

  • Prywatny Learjet rozbił się w Greenacres w hrabstwie Palm Beach na Florydzie.
  • Wśród dziewięciu ofiar byli Adam Robinson, jego żona Helen Sharp oraz ich dwoje dzieci.
  • W czasie lotu drugi pilot zgłosił gwałtowne opadanie i ostrzegł, że samolot uderzy w ziemię.

Jak informuje TMZ, powołując się na rozmowę z przyjacielem biznesmena, Jesse Ouellette'em, Adam Robinson niedługo przed śmiercią rozmawiał o swoim szczęściu i powodzeniu w interesach. Miał nawet żartować, że wszystko układa się tak dobrze, że aż trudno w to uwierzyć. Wówczas nic nie wskazywało na to, że za kilka dni jego życie zakończy się w tragicznych okolicznościach.

44-letni Robinson był przedsiębiorcą z branży technologicznej. Współtworzył platformę do e-mail marketingu Robly, a następnie uruchomił firmę Retention.com, która zajmowała się rozwiązaniami pozwalającymi sklepom internetowym identyfikować odwiedzających i docierać do nich za pomocą poczty elektronicznej. Jego działalność przyniosła mu wielomilionowy majątek. Przyjaciel biznesmena nie krył bólu po jego śmierci.

Jego odejście będzie bardzo odczuwalne wśród założycieli firm programistycznych, którzy znali go jako przyjaciela i współpracownika. Kwestionował dotychczasowe rozwiązania i wyprzedzał swoje czasy. To łamie serce, że straciliśmy go tak wcześnie – powiedział Jesse Ouellette.

O tym, jak wyglądało życie Robinsona przed katastrofą, świadczy również jego niedawna rozmowa w podcaście ProfitLed. Biznesmen opowiadał w niej o codzienności w Aspen i nie ukrywał, że jest zadowolony z tego, co udało mu się osiągnąć. Podkreślał, że może spędzać czas z dziećmi i nie musi często podróżować służbowo.

Uwielbiam to, że mogę widzieć moje dzieci rano i wieczorem, nie muszę tak dużo podróżować w związku z pracą i mogę mieszkać w miejscu, które zawsze było moim marzeniem – mówił.

Wspomniał również o swojej żonie Helen Sharp, która mogła rozwijać własne zainteresowania artystyczne. – Moja żona jest bardzo szczęśliwa, ponieważ może być artystką na pełen etat – opowiadał. Wypowiedzi te pokazują, jak wiele znaczyło dla niego życie rodzinne.

W katastrofie zginęli także 40-letnia Helen Sharp oraz ich dzieci: czteroletnia Emma i dwuletni Charlie. Na pokładzie znajdowały się również niania rodziny Anita Maria Cetina oraz dwie znajome: Rachael Reed i Charmi Fehr.

Ostatnia rozmowa z milionerem przed katastrofą. Ekspert wskazuje błędy pilota

Do wypadku doszło 1 listopada w Stanach Zjednoczonych. Learjet 60 wystartował z Austin w Teksasie i kierował się na Bahamy. Na pokładzie znajdowało się dziewięć osób, w tym dwoje małych dzieci. Po zgłoszeniu oblodzenia, turbulencji i opadów załoga nadała sygnał Mayday. Niedługo później samolot zaczął gwałtownie tracić wysokość.

Maszyna spadała z prędkością przekraczającą 30 tys. stóp na minutę, czyli ok. 550 km/h w pionie. O godz. 12:51 czasu lokalnego uderzyła w ziemię w pobliżu Greenacres, niedaleko West Palm Beach na Florydzie. W katastrofie zginęli obaj piloci i siedmioro pasażerów.

Grzegorz Brychczyński w rozmowie z o2.pl ocenił, że piloci powinni wcześniej zmienić trasę, gdy pojawiły się sygnały o pogarszających się warunkach.

Nie miał prawa wlatywać w takie warunki. To go absolutnie dyskwalifikuje – ocenia ekspert lotniczy ze Stowarzyszenia Inżynierów i Techników Komunikacji RP.
Wybrane dla Ciebie