"Możemy powiedzieć wprost". Miedwiediew reaguje po ataku USA na Iran

Atak Stanów Zjednoczonych na irańskie obiekty jądrowe wywołał falę międzynarodowych reakcji. Ruch USA potępiła Rosja, jeden z głównych sojuszników Iranu, twierdząc, że pogwałcono prawo międzynarodowe. Dmitrij Miedwiediew, były prezydent Rosji twierdzi, irański reżim wyjdzie z tego ataku silniejszy.

Dmitrij Miedwiediew, były prezydent Rosji.Dmitrij Miedwiediew, były prezydent Rosji.
Źródło zdjęć: © Getty Images | Contributor#8523328
Mateusz Kaluga

Stany Zjednoczone przeprowadziły atak na irańskie obiekty jądrowe, co wywołało globalne napięcia. Decyzja ta była odpowiedzią na rosnące obawy związane z irańskim programem nuklearnym.

Rosja, która od lat utrzymuje bliskie relacje z Iranem, szybko zareagowała na działania USA. Rosyjskie MSZ potępiła atak, nazywając go "nieodpowiedzialnym" i naruszającym prawo międzynarodowe. Władze rosyjskie wezwały do zaprzestania agresji i powrotu do dialogu dyplomatycznego.

Stany Zjednoczone zaatakował również Dmitrij Miedwiediew w mediach społecznościowych. Były prezydent Rosji napisał w sieci, że "wiele krajów jest gotowych przekazać Iranowi głowice nuklearne".

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Tłumy w Sopocie. Największa kolejka po gofry

Wzbogacanie materiałów jądrowych - i teraz możemy to powiedzieć wprost, przyszła produkcja broni jądrowej - będzie kontynuowana - cytuje jego wypowiedź "Daily Mail".

Były rosyjski przywódca stwierdził ponadto, że "irański reżim polityczny przetrwał i najprawdopodobniej wyszedł z tego jeszcze silniejszy".

Rosja, jako jeden z głównych sojuszników Iranu, może podjąć działania mające na celu wsparcie Teheranu. Eksperci sugerują, że Moskwa może prowadzić "dwutorowe działania", oferując Iranowi pomoc, jednocześnie negocjując z Waszyngtonem w sprawach dotyczących Ukrainy.

Wybrane dla Ciebie
Wyłączono komentarze
Sekcja komentarzy coraz częściej staje się celem farm trolli. Dlatego, w poczuciu odpowiedzialności za ochronę przed dezinformacją, zdecydowaliśmy się wyłączyć możliwość komentowania pod tym artykułem.
Redakcja serwisu o2