Na pomoc czekają godzinami. Pacjenci SOR w Warszawie mdleją z wyczerpania

Warszawskie Szpitalne Oddziały Ratunkowe przeżywają oblężenie. Pacjenci czekają godzinami na pomoc, a niektórzy mdleją z wyczerpania. Dziennikarze "Faktu" opisali, jak wygląda sytuacja na SOR szpitala przy ul. Lindley'a w stolicy. - Nikt się nami nie interesuje - mówi tabloidowi jedna z pacjentek.

Klienci SOR szpitala przy ul. Lindley'a narzekają na kolejki.Klienci SOR szpitala przy ul. Lindley'a narzekają na kolejki.
Źródło zdjęć: © Google Maps
Karol Osiński

Najważniejsze informacje

  • Pacjenci na warszawskich SOR-ach czekają wiele godzin na przyjęcie.
  • Brak miejsc siedzących i wody potęguje trudne warunki.
  • Personel reaguje szybciej, gdy obecni są dziennikarze.

Warszawskie Szpitalne Oddziały Ratunkowe zmagają się z ogromnym napływem pacjentów. W poczekalniach brakuje miejsc siedzących, a ludzie zmuszeni są do siedzenia na podłodze lub opierania się o ściany. Wielu pacjentów narzeka na brak podstawowych udogodnień, takich jak woda czy możliwość zakupu jedzenia.

Pacjenci, tacy jak pani Anna, spędzają na SOR-ze wiele godzin, czekając na przyjęcie. – Siedzę tu od godz. 11.00. A jest już 19.00 i nadal nie zostałam przyjęta. Nie pójdę do sklepu, bo nie mam siły. Poza tym, jak mnie wywołają, a mnie nie będzie, to później znów będę musiała czekać – mówi z wyczerpaniem w rozmowie z reporterem "Faktu". Podobne historie opowiadają inni pacjenci, którzy czują się pozostawieni sami sobie. - Powiedzieli, że mam czekać. I tak siedzę już piątą godzinę. To jest dramat, co się dzieje - mówi kobieta tabloidowi.

Trudna sytuacja na SOR w Warszawie. Pacjenci mdleją ze zmęczenia

Sytuacja zmienia się, gdy na oddziale pojawiają się dziennikarze. Pacjenci relacjonują, że wówczas personel zaczyna działać szybciej, co potwierdzają relacje pacjentów. – Dopiero gdy ratownicy zobaczyli, że ktoś zasłabł, zareagowali – opowiada jedna z pacjentek.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Katastrofa F-16 w Radomiu. "Jakby ktoś z mojej rodziny umarł"

Pan Roman, jeden z pacjentów, podkreśla, że obecnie w szpitalach trudno o szybką pomoc. – Teraz w szpitalu to się umiera, a nie leczy – mówi z goryczą. Podobne odczucia ma pani Monika, której mąż z poważnym urazem musiał czekać na pomoc.

Na pierwsze badania czekaliśmy półtorej godziny. Potem męża poprosili. Czekałam na niego te półtorej godziny, ale w końcu weszłam do niego, żeby dać mu telefon, bo nie miałam z nim kontaktu. Zamieniłam z nim parę słów. W trakcie naszej rozmowy za drzwiami wybuchła awantura, bo panie pielęgniarki wpuszczały sobie pacjentów po znajomości. I tak sobie wtedy pomyślałam: to mój mąż siedzi tu z przewierconym palcem z opiłkami w środku i nikt się nim nie zajmuje, a inni są przyjmowani bez kolejki... Tak wygląda sytuacja - powiedziała kobieta.

Przepełnione SOR-y to efekt niedofinansowania i braku personelu. Dla wielu pacjentów oddział ratunkowy jest ostatnią deską ratunku, ale zamiast szybkiej pomocy, często spotykają się z długim oczekiwaniem. – To jest loteria. Jeśli masz szczęście, ktoś ci w porę pomoże – podsumowuje inny z pacjentów w rozmowie z "Faktem".

Wybrane dla Ciebie
Generał nie wyklucza konfrontacji z Rosją. Wskazał możliwą datę
Generał nie wyklucza konfrontacji z Rosją. Wskazał możliwą datę
Lawinowe zagrożenie w Tatrach. Jest decyzja ws. Morskiego Oka
Lawinowe zagrożenie w Tatrach. Jest decyzja ws. Morskiego Oka
11-letnia Lena nie żyje. Śledczy o tragedii na Mazowszu
11-letnia Lena nie żyje. Śledczy o tragedii na Mazowszu
Ludzkie DNA na Całunie Turyńskim. Ślady z wielu kontynentów
Ludzkie DNA na Całunie Turyńskim. Ślady z wielu kontynentów
Zaszła w ciążę. Nie wiedzą, który bliźniak jest ojcem
Zaszła w ciążę. Nie wiedzą, który bliźniak jest ojcem
Prawo jazdy po nowemu. Ekspert ocenił planowane zmiany
Prawo jazdy po nowemu. Ekspert ocenił planowane zmiany
Artyści znów uderzają w Trumpa. To hit w Waszyngtonie
Artyści znów uderzają w Trumpa. To hit w Waszyngtonie
Przygotowania trwały 11 lat. Neapol ma nową atrakcję
Przygotowania trwały 11 lat. Neapol ma nową atrakcję
Aneta K. nie żyje. Osierociła dwoje dzieci. Apel znajomej
Aneta K. nie żyje. Osierociła dwoje dzieci. Apel znajomej
Wikary nie żyje. Proboszcz miał z niego kpić. Sprawą zajęła się prokuratura
Wikary nie żyje. Proboszcz miał z niego kpić. Sprawą zajęła się prokuratura
Pogoda nie będzie nas rozpieszczać. IMGW zapowiada
Pogoda nie będzie nas rozpieszczać. IMGW zapowiada
Rosja zmienia taktykę ataków. Ujawniono ich plan
Rosja zmienia taktykę ataków. Ujawniono ich plan