Najbardziej brutalny kartel w Meksyku. Właśnie wyjechali na ulice
W Meksyku po zabiciu jednego z największych przywódców gangów narkotykowych wybuchła fala przemocy. Na ulice wyszli m.in. członkowie kartelu Jalisco uważanego za jeden z najbardziej brutalnych. Są oni odpowiedzialni za masowe zabójstwa mężczyzn i wprowadzanie do obrotu narkotyków.
Rzeczniczka Białego Domu potwierdziła, że USA udzieliły wsparcia wywiadowczego rządowi Meksyku, by pomóc wyeliminować barona narkotykowego El Mencho. Był on jednym z głównych przemytników fentanylu do USA. Kierował znanym z brutalności kartelem narkotykowym CJNG, jedną z najpotężniejszych organizacji przestępczych w Meksyku.
Po zabiciu barona Meksyk zalała fala przemocy. Członkowie kartelu zablokowali główne drogi w kilku stanach, doszło do podpaleń, a także do ataków na Gwardię Narodową.
Na ulicach pojawili się nawet członkowie kartelu Nowej Generacji Jalisco. To jedna z najbardziej brutalnych grup w Meksyku. Jej członkowie dopuszczali się nawet aktów kanibalizmu, do atakowania wroga używa dronów i granatów przeciwpancernych.
Regularnie odkrywane są masowe groby z ofiarami tego kartelu. W 2011 roku po zamachu grupy w Sanaloa odkryto 26 ciał, 16 z nich spalono, w tym samym roku w Guadalajarze znaleziono trzy ciężarówki zawierające 26 ciał. W 2012 odkryto poćwiartowane szczątki 14 mężczyzn w Nuevo Laredo. W 2018 roku zaatakowano amerykański konsulat w Guadalajarze, a trzy lata wcześniej zabito w zasadzce 15 meksykańskich policjantów.
Szacuje się, że Jalisco może posiadać ponad 100 laboratoriów metamfetaminy, średnio rocznie "z ulicy" mogą zarabić ponad 8 miliardów dolarów za kokainę i 4,6 miliarda dolarów za metamfetaminę.
Meksykańskie media podają, że w ostatnich dniach zaatakowano 51 placówek państwowego banku Meksyku Banco del Bienestar, który obsługuje głównie wypłaty programów socjalnych rządu. Niektóre linie lotnicze w związku z licznymi aktami przemocy zawiesiły operacje lotnicze.