Zaczęło się od bólu brzucha. Nie żyje żołnierka Wojska Polskiego

Monika Pińkowska, żołnierka Wojska Polskiego i mama trójki dzieci, zmarła po walce ze złośliwym nowotworem jelita grubego. Wcześniej prosiła o wsparcie w zbiórce na leczenie, bo jedyną szansą miała być terapia w Niemczech.

Monika Pińkowska nie żyje.Monika Pińkowska nie żyje.
Źródło zdjęć: © Siepomaga
Mateusz Kaluga

Informacja o śmierci 43-latki pojawiła się na stronie zbiórki w serwisie Siepomaga.pl. Rodzinie i bliskim przekazano kondolencje. - Z głębokim smutkiem i żalem przyjęliśmy informację o śmierci Moniki. Wierzymy, że jest już w świecie, w którym nie ma bólu i cierpienia - czytamy.

Monika Pińkowska diagnozę usłyszała w 2024 r. Wykryto u niej złośliwy nowotwór jelita (gruczolakorak), który rozprzestrzenił się w jamie brzusznej. W komórkach nowotworu wykryto mutację genu KRAS. 44-latka miała zmagać się z bólem brzucha. Następnie trafiła do szpitala, gdzie okazało się, że nowotwór rozwija się w jej organizmie od pewnego czasu. Z czasem wyszło na jaw, że choroba dała przerzuty, a rak zaczął zajmować kolejne narządy w jamie brzusznej.

W Polsce lekarze nie widzieli realnych możliwości zatrzymania postępów choroby chemioterapią. Po każdej próbie następowała progresja, a guz w brzuchu stawał się coraz większy i bardziej widoczny. Jedyną szansą miała być terapia komórkami dendrytycznymi połączona z immunoterapią w specjalistycznym ośrodku w Niemczech. Kosztowała 300 tysięcy złotych, jednak koszty przekraczały możliwości rodziny. Dlatego założono zbiórkę.

Przysięgałam gotowość do poświęcenia życia w obronie ojczyzny. Dałam słowo, że będę bronić każdego z nas! Chciałabym dotrzymać tej obietnicy, ale nie mogę… Bo dziś sama umieram - mówiła.

Mój najmłodszy syn ma dopiero 10 lat – zrobię wszystko, by móc dalej obserwować jak dorasta! Jako żołnierz wielokrotnie znajdowałam się w sytuacjach pozornie bez wyjścia. A jako mama wiem, że będę walczyć, choćby istniał jedynie promyk nadziei - pisała.

Wybrane dla Ciebie