Dramatyczne odkrycie w studni. Właścicielka ujawniła kulisy

W Skajbotach na Warmii właścicielka domu letniskowego natrafiła w swojej studni na ludzkie zwłoki. Śledczy czekają na wyniki badań DNA, które potwierdzą tożsamość zmarłego. - Na nocleg jeszcze się nie odważę - mówiła w rozmowie z "Faktem" właścicielka.

.Dramatyczne odkrycie w studni. Właścicielka ujawniła kulisy
Źródło zdjęć: © Facebook | OSP Poronin
Jakub Artych

Najważniejsze informacje

  • Zwłoki zauważono w piątek, 22 maja, w studni na działce przy domu letniskowym w Skajbotach.
  • Prokuratura Okręgowa w Olsztynie potwierdza, że trwają czynności i czeka na wyniki badań DNA.
  • Nieoficjalnie pojawia się hipoteza, że może to być ciało mężczyzny poszukiwanego od dwóch lat.

Pani Joanna kilka lat temu kupiła dom letniskowy w Skajbotachwoj. warmińsko-mazurskim, było to jeszcze w czasie pandemii. Jak mówi "Faktowi", wcześniej przyjeżdżała tam tylko na krótko. W tym czasie nie korzystała ze studni, ponieważ w domu ma bieżącą wodę.

Tym razem planowała zostać na noc w swoim domu letniskowym. Zaprosiła też na mały poczęstunek kilka sąsiadek.

Podczas spotkania rozmowa zeszła na studnię. Sąsiadki wspominały, że kiedyś w tej wsi woda właśnie z tego miejsca uchodziła za wyjątkowo czystą. Kobiety postanowiły zajrzeć do środka i wtedy na powierzchni wody zobaczyły przedmiot, który po chwili okazał się ciałem mężczyzny w znacznym stopniu rozkładu.

Najdziwniejsze zawody na świecie. Wyścig za serem

Przyszły sąsiadki, rozmawiałyśmy i one mówią, że w tej studni była najczystsza woda we wsi. Jak dzieci wracały ze szkoły, to zawsze właścicielka dawała im wodę do picia, była przepyszna - wspominała w rozmowie z "Faktem" pani Joanna.

Właścicielka relacjonuje, że od razu powstrzymała koleżanki przed zbliżaniem się do znaleziska i szybko wezwała pomoc. Jak mówi, zareagowała natychmiast i powiedziała: "Nie ruszajcie tego", a następnie zadzwoniła pod numer 112. Pani Joanna podkreśla, że chciała zadbać o bezpieczeństwo wszystkich osób, które były na miejscu.

Według nieoficjalnych informacji w studni mogło znajdować się ciało pana Andrzeja, którego policja miała poszukiwać od dwóch lat. Przy zwłokach znaleziono też charakterystyczną czerwoną czapkę, w której mężczyzna był wcześniej widywany.

Mieszkańcy mówią, że podczas poszukiwań służby sprawdzały m.in. szamba i pustostany, ale jedna ze studni mogła zostać pominięta.

Prokuratura Okręgowa w Olsztynie czeka na wyniki DNA

Na miejsce szybko przyjechały służby, a sprawą zajęła się prokuratura. Jak informuje Prokuratura Okręgowa w Olsztynie, prowadzone są czynności wyjaśniające. Śledczy podkreślają, że na tym etapie nie można jeszcze potwierdzić tożsamości zmarłego i sprawa jest dalej badana.

Mamy pewne typowania co do tożsamości, ale to na razie jedynie przypuszczenia. Czekamy na wyniki badań DNA - przekazał prokurator Daniel Brodowski.

Pani Joanna przyznaje, że po tym odkryciu nie planuje szybko nocować w swoim domu letniskowym. Jak mówi "Faktowi", będzie przyjeżdżać tylko w ciągu dnia, żeby się zrelaksować, ale na nocleg jeszcze się nie odważy. W tym samym czasie śledczy apelują do mieszkańców o spokój i cierpliwość do momentu przedstawienia oficjalnych ustaleń w sprawie.

W poniedziałek 25 maja wykonano sekcję zwłok mężczyzny wydobytego ze studni. Rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Olsztynie Daniel Brodowski przekazał, że badanie nie odpowiedziało na kluczowe pytania śledczych: nadal nie wiadomo, co było przyczyną zgonu i jaki był jego mechanizm.

Wybrane dla Ciebie