Najważniejsze informacje
- Eksperci Brookings Institution spodziewają się krótkiego szczytu NATO bez przełomowych decyzji.
- Najwięcej wątpliwości dotyczy gotowości USA do obrony sojuszników i utrzymania wojsk w Europie.
- Ukraina zyskuje dla Waszyngtonu nowe znaczenie, a Polska pozostaje ważnym punktem na wschodniej flance NATO.
Szczyt NATO w stolicy Turcji odbędzie się 7–8 lipca. Jak wskazuje PAP, analitycy amerykańskiego Brookings Institution oceniają, że Sojusz spotyka się w trudnym momencie: z jednej strony europejskie państwa mają zwiększać wydatki na obronność, z drugiej powracają pytania o rzeczywistą determinację Białego Domu w kwestii bezpieczeństwa sojuszników.
Philip Gordon zwracał uwagę, że od poprzedniego spotkania NATO Donald Trump nie tylko kwestionował gotowość USA do obrony terytorium państw Sojuszu, ale również kierował groźby wobec jednego z jego członków w kontekście Grenlandii. W ocenie eksperta to właśnie ten sygnał najmocniej podważa wiarygodność amerykańskiego odstraszania.
Tajna operacja w cieśninie Ormuz? Donald Trump zdradza szczegóły
Artykuł 5 i zaangażowanie USA
Gordon podkreślił, że dla NATO kluczowa pozostaje jednoznaczna deklaracja prezydenta USA w sprawie kolektywnej obrony. - Nawet jeśli wszystkie pozostałe aspekty funkcjonują prawidłowo i państwa europejskie wydają na obronność tyle, ile chciałby prezydent Trump, to bez tego podstawowego elementu NATO stoi przed fundamentalnym problemem - ocenił.
Ekspert przypomniał też wypowiedzi Trumpa o warunkowym traktowaniu zobowiązań z art. 5 oraz jego krytykę pod adresem Europy po odmowie udziału w wojnie USA i Izraela z Iranem. - Nazwał je tchórzami, powiedział, że bez Stanów Zjednoczonych NATO jest "papierowym tygrysem". Oficjalnie wezwał do przeglądu funkcjonowania Sojuszu (...) Wszystko to rodzi pytania o przyszłość NATO - dodał.
Ukraina i wschodnia flanka NATO
Constanze Stelzenmueller wskazała, że spotkanie w Ankarze odbędzie się także w czasie silnej presji wywieranej przez Ukrainę na Rosję oraz rosyjskich działań przenoszonych do Europy, w tym sabotażu i wtargnięć dronów.
To sprawiło, że nagle Ukraina jest dla Stanów Zjednoczonych niezwykle interesująca - mówiła o roli wojny dla amerykańskiego przemysłu obronnego i armii.
Michael O'Hanlon ocenił z kolei, że sama Europa nie jest dziś wiarygodnie gotowa do samodzielnej obrony wschodniej flanki NATO. Podkreślił znaczenie Polski, ale zaznaczył, że żaden kraj nie udźwignie tego sam. W jego ocenie także obecny szczyt wydaje się słabiej przygotowany niż zeszłoroczny, a brak jasnego celu spotkania może być dla Sojuszu ryzykowny.