Nazywają go sobowtórem Epsteina. Właśnie przerwał milczenie
- Nie mam nic wspólnego z Jeffreyem Epsteinem - zapewnia mężczyzna, który został uznany za sobowtóra zmarłego przestępcy i którego nagrano na autostradzie.
Kilkanaście dni temu do sieci trafiło nagranie z Florydy. Jedna z osób nagrała przypadkową osobę uderzająco podobną do Jeffreya Epsteina, nieżyjącego od siedmiu lat przestępcy. - Epstein żyje - krzyczał nagrywający mężczyzna.
Nagrany mężczyzna po czasie przerwał milczenie. - Jakiś facet sfilmował mnie, jak jechałem autostradą, bez mojej wiedzy. Nie jestem Jeffreyem Epsteinem. Jestem Pete z Palm Beach - powiedział, cytowany przez "The Sun".
Mężczyzna zdradził, że nie wiedział, iż był nagrywany. Wideo jednak szybko stało się prawdziwym hitem w USA i było szeroko komentowane. - Mój telefon był wyłączony przez cztery godziny. A potem prawie wybuchł od powiadomień - mówi na filmie Pete.
Nie mam nic wspólnego z Jeffreyem Epsteinem. To bardzo zły człowiek. On nie żyje. A ja żyję - dodawał.
Jeffrey Epstein (1953–2019) był amerykańskim finansistą. Przez dekady obracał się w kręgach światowych elit. Epstein został oskarżony o stworzenie rozległej siatki handlu ludźmi i wykorzystywania seksualnego nieletnich dziewcząt.
W lipcu 2019 roku został aresztowany pod zarzutem handlu nieletnimi w celach seksualnych w Nowym Jorku i na Florydzie. Groziło mu do 45 lat więzienia. Jeffrey Epstein zmarł 10 sierpnia 2019 roku w swojej celi na Manhattanie – więzieniu uważanym za jedno z najlepiej strzeżonych w USA. Miał wówczas 66 lat.
Zgodnie z raportem nowojorskiego lekarza sądowego, przyczyną zgonu było samobójstwo przez powieszenie. Epstein miał wykorzystać prześcieradło, by odebrać sobie życie.