Pierwsza Komunia "na raty". Rodzice z Warszawy grzmią: "łapiemy się za głowę"
W jednej z warszawskich parafii Pierwsza Komunia Święta dzieci została podzielona aż na dwa dni: czwartek - dla najbliższych i niedzielę - dla dalszej rodziny. Jak opisuje "Fakt", pomysł ma sprzyjać głębszemu przeżyciu uroczystości, ale dla wielu rodziców oznacza to komplikacje - urlopy, kolejne próby, stres i dodatkowe koszty.
Pierwsza Komunia Święta w tej warszawskiej parafii, o której pisze Fakt.pl, nie zamyka się w jednym niedzielnym przedpołudniu. Rodziny muszą przygotować się na dwa osobne terminy: w czwartek dziecko przyjmuje sakrament w obecności rodziców i najbliższych, a w niedzielę przewidziano udział dalszej rodziny. Według relacji tabloidu, taki podział ma w założeniu ułatwiać skupienie i przeżycia duchowe.
Dla części rodziców rozwiązanie jest jednak przede wszystkim kłopotliwe organizacyjnie. Pani Anna z Warszawy, której córka w tym roku przystępuje we wspomnianym kościele do Komunii, przyznaje w rozmowie z "Faktem", że wraz z mężem zaplanowali urlopy, by dopiąć przygotowania na oba dni.
Wzięliśmy z mężem urlopy na te dni, żeby wszystko podokręcać, ale aż łapiemy się za głowę - podaje czytelniczka Fakt.pl.
Pierwsza Komunia "na raty". Rodzice z Warszawy grzmią: "łapiemy się za głowę"
Podział uroczystości na dwa terminy wymaga od rodzin podwójnej mobilizacji. Pani Anna zwraca uwagę, że już same przygotowania dziecka, w jej przypadku córki, są czasochłonne: w grę wchodzi m.in. fryzura na papilotach, wianek oraz długa sukienka, którą łatwo zabrudzić podczas całego zamieszania.
Jej zdaniem organizacja dwóch terminów dodatkowo podnosi poziom stresu, bo przez kilka dni konieczne jest pozostawanie w pełnej gotowości i dopilnowywanie wszystkich detali.
Zdjęcia i fotograf: ograniczenia podczas mszy
Dodatkowym elementem, który komplikuje sytuację, są zasady dotyczące fotografowania w kościele. Pani Anna opowiada "Faktowi", że w czwartek zdjęcia ma wykonywać fotograf, a rodzice nie mogą robić własnych ujęć w trakcie mszy. Możliwość fotografowania pojawia się dopiero po liturgii.
W niedzielę - według jej opisu dla Fakt.pl - schemat ma się powtórzyć: obecny będzie fotograf, a zakaz robienia zdjęć ma dotyczyć nie tylko rodziców, ale też gości. Pani Anna podkreśla w rozmowie z "Faktem", że po uroczystości rodziny mogą kupić zdjęcia oraz nagranie z całości.