Walia. Pływała na desce i zobaczyła tonący luksusowy samochód
Paddleboarderka pływająca przy Abersoch w Walii zauważyła Land Rovera Discovery dryfującego w morzu. Auto, wyceniane na 80 tys. funtów, miało wcześniej stać na plaży i zostać zalane przez przypływ. Pojazd dostrzeżono niedaleko wyspy kupionej przed laty przez podróżnika Beara Gryllsa.
Kobieta pływająca na desce SUP w pobliżu plaży w Abersoch natknęła się rano na nietypowy widok: w wodzie znajdował się luksusowy Land Rover Discovery. Z jej relacji wynika, że dostrzegła pojazd więcej dwie godziny przed przypływem. Przechodnie mieli zgłaszać, że widzieli auto warte ok. 80 tys. funtów, które unosiło się na wodzie i było przymocowane do liny holowniczej.
Auto zostało na plaży, a później zabrał je przypływ
Według opisywanych ustaleń samochód miał zostać pozostawiony na plaży w nadmorskiej miejscowości, a następnie zostać zalany, kiedy poziom wody zaczął rosnąć. Paddleboarderka przypuszcza, że pojazd musiał trafić na piasek jeszcze poprzedniej nocy.
Z powodu przypływu wiesz, że musiało się coś wydarzyć w nocy, około trzeciej lub czwartej rano, żeby woda go przykryła - mówiła kobieta, cytowana przez "Metro".
Dron uchwycił moment, gdy samochód znika w morzu
Po zauważeniu auta kobieta powiadomiła męża, który w tym czasie wyprowadzał psa. Mężczyzna miał użyć drona, by zrobić zdjęcia, gdy pojazd tonął. Z relacji wynika też, że później filmowano samą paddleboarderkę, gdy przepływała nad miejscem, w którym znajdował się samochód. - Nie wiem, czyj to samochód - relacjonowała kobieta.
Trzy ciągniki i koparki. Tak wyciągnięto Land Rovera
Ostatecznie samochód wyciągnięto z wody przy udziale pracowników lokalnego gospodarstwa. Według relacji użyto do tego ok. trzech ciągników i koparek.
Wszyscy myślą, że to przezabawne, wspaniałe. Był duży tłum, który patrzył, jak go wyciągają, ale nadal nikt nie wie, czyj to jest - dodała paddleboarderka.
Kobieta zwracała też uwagę na linę holowniczą: - Miał z tyłu linę holowniczą, która unosiła się na wodzie, więc może ktoś próbował go wyciągnąć.
Dwie mile od wyspy Beara Gryllsa
Jak opisywano, samochód zauważono niedaleko Saint Tudwal's Island West, prywatnej wyspy kupionej w 2001 r. przez Beara Gryllsa. Podróżnik miał ją nabyć za 95 tys. funtów. Wyspa leży w pobliżu półwyspu Llyn i ma ok. 700 m długości oraz ok. 200 m szerokości;
Ma małą latarnię morską obok naszego domu i jest otoczona niesamowitymi morskimi klifami, fokami i delfinami. To moje ulubione miejsce na świecie - mówił Grylls, cytowany w materiale za "Vanity Fair".