Ukradł auto, policja ruszyła w pościg. Rachunek za szkody zapłaci właściciel?
Reportaż "Interwencji" Polsat News opisuje sprawę z Mazowsza, w której pijany obywatel Ukrainy ukradł samochód 19-latki, rozbił go w trakcie policyjnego pościgu, uszkodził postronne auto, a następnie zniknął. Koszty szaleńczego rajdu ma teraz pokryć... właściciel skradzionego pojazdu, czyli ojciec nastolatki.
Zdarzenie miało miejsce 25 listopada ub.r. Wówczas Julia Teper wracała z pracy i zatrzymała się przy paczkomacie. Kluczyki zostawiła w stacyjce. Z relacji przedstawionej w programie "Interwencja" wynika, że w krótkiej chwili, gdy zajmowała się odbiorem przesyłki, ktoś wsiadł do jej samochodu i odjechał. Auto było zarejestrowane na ojca 19-latki, Arkadiusza Tepera.
Policja ustaliła, że za kierownicą siedział nietrzeźwy obywatel Ukrainy Rusłan S. Jak przekazała w materiale "Interwencji" Katarzyna Kucharska z Komendy Wojewódzkiej Policji w Radomiu, funkcjonariusze namierzyli mężczyznę w rejonie Teresina i rozpoczęli pościg.
Kierowca nie reagował na sygnały, a podczas ucieczki uderzył w radiowóz oraz w samochód osoby postronnej. W pewnym momencie padły też strzały ostrzegawcze, a sprawca najechał na nogę policjanta.
Ukradł auto, policja ruszyła w pościg. Rachunek spadnie na właściciela?
Z reportażu "Interwencji" wynika, że policyjny radiowóz zepchnął skradzione auto do rowu, co zakończyło ucieczkę. Julia Teper mówiła w programie Polsatu, że samochód po zatrzymaniu praktycznie nie nadawał się do dalszej eksploatacji. Wskazywała m.in. na rozbity bok, uszkodzoną lampę, wystrzelone poduszki powietrzne i powybijane szyby.
Ostatecznie zniszczony pojazd sprzedano na części za 1 tys. zł. W tym samym czasie tata poszkodowanej 19-latki - Arkadiusz Teper - zaczął rozmyślać, kto pokryje koszty szkód powstałych w trakcie pościgu, w tym naprawy auta osoby postronnej oraz radiowozu.
UFG i ubezpieczyciel: dlaczego odpowiedzialność wraca do OC właściciela
Arkadiusz Teper zakładał, że w sprawie pomoże Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny. Srogo się rozczarował.
W materiale "Interwencji" przedstawiciel UFG Damian Ziąber wyjaśniał jednak, że fundusz wypłaca świadczenia w ściśle określonych sytuacjach: gdy szkoda została wyrządzona przez nieubezpieczonego kierowcę albo gdy sprawcy nie da się zidentyfikować. W tej sprawie polisa była ważna, a podejrzany został ustalony.
Ojciec 19-latki przekazał, że dostał pismo z PZU z prośbą o wskazanie winnego, ponieważ naprawa auta osoby postronnej ma zostać rozliczona z polisy OC przypisanej do skradzionego samochodu. W programie mówił też o korespondencji dotyczącej kosztów naprawy radiowozu oraz o obawach związanych z utratą zniżek.
Dostałem pismo z PZU, żebym wskazał winnego, bo samochód będzie z mojego OC naprawiany, ten samochód postronny. Tak jakbym ja spowodował tę kolizję… Będą ściągane z mojego OC pieniądze na remont samochodu osoby postronnej. Zaczęły też przychodzić pisma o remont radiowozu… - mówił mężczyzna w "Interwencji".
Wobec Ukraińca nie zastosowano tymczasowego aresztu. Mężczyzna przestał się stawiać na dozór
W sprawie pojawia się jeszcze jeden problem. Rusłan S. został zatrzymany, ale nie trafił do aresztu. Z informacji przekazanych przez Bartosza Maliszewskiego z Prokuratury Okręgowej w Płocku wynika, że prokurator zastosował wobec podejrzanego wolnościowe środki zapobiegawcze: dozór policji i zakaz opuszczania kraju. Prokuratura wskazała też, że inne jednostki prowadzące postępowania zatrzymały paszport mężczyzny.
Po pewnym czasie podejrzany przestał stawiać się na dozór i nie było z nim kontaktu. Arkadiusz Teper relacjonował dla "Interwencji", że po czterech miesiącach dostał informację o zawieszeniu sprawy, bo mężczyzna nie realizuje obowiązków nałożonych w ramach dozoru i ma wyłączony telefon.
Maliszewski tłumaczył w materiale "Interwencji", że tymczasowego aresztowania nie stosuje się automatycznie w każdej sprawie. Jednocześnie w reportażu podano, że Rusłan S. był wcześniej poszukiwany przez sąd w Bolesławcu, gdzie miał do odbycia wyrok za znęcanie się.
Kto zapłaci za skutki policyjnego pościgu? Rodzina liczy straty i boi się kolejnych kosztów
Arkadiusz Teper mówił w programie, że już poniósł znaczące wydatki: został bez auta, musiał pożyczyć pieniądze i kupić córce drugi samochód potrzebny do pracy i dojazdów. Szacował, że dotychczasowa strata to 12 tys. zł, a dodatkowo nie wie, jak wysoka będzie nowa składka OC i czy ubezpieczyciel odbierze mu zniżki.
W materiale "Interwencji" policja podkreślała, że funkcjonariusze działali zgodnie z prawem, a ze względu na nietrzeźwość kierującego nie było podstaw, by za szkody odpowiadał Skarb Państwa.