Nie ma szans na porozumienie? Analizuje ostry wpis "Księdza z Osiedla"

Ksiądz Rafał Główczyński wywołał poruszenie w mediach społecznościowych. Popularny kapłan ostro odniósł się do stanowiska przełożonych, wydanego po decyzji o jego przenosinach. - Wydaje mi się, że bardzo emocjonalny wpis trochę zamyka sprawę i nie ułatwia wypracowania pozytywnego rozwiązania - w ten sposób do aktywności "Księdza z osiedla" odnosi się ks. Kazimierz Sowa w rozmowie z portalem o2.pl.

Ks. Kazimierz Sowa reaguje na wpis ks. Rafała Główczyńskiego (w tle "Cyrk Motyli").Ks. Kazimierz Sowa reaguje na wpis ks. Rafała Główczyńskiego (w tle "Cyrk Motyli").
Źródło zdjęć: © AKPA, Facebook • Zdjęcie wygenerowane przy pomocy AI
Mateusz Domański

"Ksiądz z osiedla" od dłuższego czasu wyróżniał się na tle innych duchownych. Wszystko za sprawą bardzo oryginalnego podejścia do duszpasterstwa, przełamywania utartych schematów i wychodzenia z działalnością poza mury kościoła.

Kapłan stawia na bezpośredni kontakt z ludźmi, nie stroni od mediów społecznościowych i chętnie podejmuje tematy, które w środowisku kościelnym budzą kontrowersje.


WIDEO
Tak dziś wygląda grób Ewy Demarczyk. Było o nim głośno

W czwartek (29 października) ksiądz Rafał Główczyński opublikował na Facebooku wpis, po którym zawrzało. Była to jego reakcja na stanowisko przełożonych w sprawie przenosin z parafii w Piastowie do Trzebnicy na Dolnym Śląsku. Duchowny ostro ich skrytykował, nie stroniąc przy tym od wulgaryzmów.

Wpis Główczyńskiego można zobaczyć tu:

Ksiądz Kazimierz Sowa, widząc ten post, zareagował z niedowierzaniem. "Zaraz, zaraz... rozumiem emocje i (zwłaszcza) niesłuszne oskarżenia, ale muszę zapytać wprost: ktoś się włamał na profil 'Ksiądz z osiedla', czy jednak ksiądz to sam napisał?" – napisał na Facebooku.

Na wstępie rozmowy z o2.pl podkreślił natomiast, że "trzeba poczekać na przedstawienie racji i argumentów ze strony księdza Rafała". - Wpis jest bardzo emocjonalny. Wydaje mi się, że używanie mocnych argumentów, z pogranicza języka niezbyt parlamentarnego, nie rozwiązuje sytuacji ani nie pomaga – zauważył.

Nie wiemy, jaka sytuacja jest obecnie między przełożonymi a nim, ale wydaje mi się, że – jeśli jest tam jakiś problem, na co on ewidentnie wskazuje – to tym wpisem zablokował sobie możliwość jego rozwiązania. Będzie to jednak rodzaj takiego konfliktu, który będzie narastał. Nie chciałbym, żeby tak się to skończyło, ale zwykle ksiądz w stosunku do całego urzędu, machiny przełożonych, jest na gorszej pozycji – ocenił ks. Sowa.

- Wydaje mi się, że taki wpis trochę zamyka sprawę i nie ułatwia wypracowania pozytywnego rozwiązania – podkreślił duchowny.

"Bardzo łatwo jest je przerwać, zakończyć"

Ks. Sowa przypomniał w rozmowie z naszym portalem, że wielokrotnie z uznaniem odnosił się do działalności prowadzonej przez "Księdza z osiedla". - Wydaje mi się, że były to takie sytuacje, w których bardzo niestandardowe podejście ze strony księdza Rafała przynosiło efekty. To znaczy, zwracał uwagę, był lubiany, robił coś konkretnego – spostrzegł.

Ten cały mechanizm, jaki on zastosował, czyli właśnie gromadzenie ludzi, budowanie jakichś miejsc, które dawałyby szansę młodym, ale i starszym ludziom na to, żeby się gdzieś spotkali - kontynuował.

Jednocześnie zwrócił uwagę na pewne konsekwencje takich działań. – Problem jest też taki, że niestandardowe zachowania i pomysły, także duszpasterskie, jeżeli nie mają, mówiąc wprost, poparcia instytucjonalnego czy organizacyjnego za sobą, to bardzo łatwo jest je przerwać, zakończyć. No i trochę tak się stało – ocenił.

Wydaje mi się też, mówię to zupełnie otwarcie, że te formy działalności, które były aprobowane i uzyskiwały dużą sympatię w Warszawie, w innych miejscach, zwłaszcza w mniejszych ośrodkach, pewnie nie miałyby szans na takie przebicie. Nie wiem więc, jak to będzie teraz – podsumował ksiądz Kazimierz Sowa.

W oświadczeniu z 28 października Polska Prowincja Salwatorianów poinformowała, że decyzję o przeniesieniu ks. Rafała Główczyńskiego do Trzebnicy podjęto już 20 marca 2026 r. Według władz zakonnych duchowny sam poprosił o przesunięcie terminu przeprowadzki z 1 lipca na 1 listopada, aby uporządkować swoją działalność i przekazać prowadzone inicjatywy osobom świeckim. Salwatorianie podkreślili, że nie mają wobec księdza żadnych zastrzeżeń natury moralnej ani finansowej.

W czwartek (29 października) na wpis Główczyńskiego zareagował również jego współbrat, ks. Konrad Nowak. Zarzucił mu zaniedbywanie obowiązków parafialnych i publiczne przedstawianie jednostronnej wersji wydarzeń. Jednocześnie docenił jego działalność ewangelizacyjną.

"Ksiądz z osiedla" zapowiedział już, że chce upublicznić maile, które mają "pokazać, jaka jest prawda". Chce również zorganizować konferencję prasową.

Duchowny zapowiedział, że na wszelkie pytania zacznie odpowiadać dopiero po 1 listopada. W piątek poprosiliśmy też przełożonych ks. Główczyńskiego o kolejne stanowisko w tej sprawie. Czekamy na odpowiedź.

Ks. Główczyński zasłynął z wielu nietypowych inicjatyw, które nierzadko wywoływały spore poruszenie. Duchowny organizował m.in. bezalkoholowe dyskoteki ewangelizacyjne oraz nocne drogi krzyżowe pod Mostem Świętokrzyskim w Warszawie. W 2024 roku otworzył wspominaną klubokawiarnię "Cyrk Motyli". Później uruchomił kolejne lokale, w tym jeden w centrum stolicy, w miejscu dawnej agencji towarzyskiej. Głośno zrobiło się również o jego decyzji dotyczącej założenia konta na platformie OnlyFans, kojarzonej przede wszystkim z treściami erotycznymi. Ksiądz chciał tam propagować wartości katolickie i w ten sposób zdobywać środki na działalność społeczną, jednak ostatecznie zrezygnował z tego pomysłu. W ostatnich miesiącach zamierzał także kupić barkę na Wiśle, która miałaby służyć jako miejsce spotkań młodzieży, oraz dom rekolekcyjny na portugalskiej Maderze. Na realizację tych dwóch przedsięwzięć, jak poinformowali salwatorianie, nie otrzymał jednak zgody przełożonych.

Wybrane dla Ciebie