"Nie widziałem takiej katastrofy". Lekarz z Iranu zabrał głos
W Iranie trwają masowe protesty. Serwis "Iran Wire" cytuje słowa lekarza, który ratował m.in. ludzie w Teheranie. Przekonuje, że to co się dzieje w kraju, widział tylko w telewizji.
W Iranie trwają masowe protesty. Mieszkańcy wyszli na ulice przez pogarszająca się sytuację gospodarczą, ale przerodziły się w antyrządowe wystąpienia. Służby odpowiedziały masowymi aresztowaniami, użyciem ostrej amunicji i blokadą internetu.
Nieoficjalnie wiadomo, że już 12 tys. osób straciło życie po wyjściu na ulice. To głównie osoby przed 30. rokiem życia. Aresztowano ok. 20 tysięcy osób.
Serwis "Iran Wire" opisuje słowa jednego z lekarzy, który ratował rannych protestujących w szpitalach w Teheranie oraz Isfahanie. Medyk nie zdradza nazwiska ze względów bezpieczeństwa.
Nie widziałem takiej katastrofy nawet podczas niszczycielskich trzęsień ziemi w Bam i Kermanszahu. Ciągle słychać odgłosy strzałów ciężkich karabinów maszynowych. Widzieliśmy to tylko w filmach, nigdy w rzeczywistości - cytuje jego słowa "Iran Wire".
Lekarz dodaje, że ci, którzy zdecydowali się wyjść na ulicę, robią to z desperacji. Niektórych osób nie stać na podstawowe artykuły spożywcze, bo ceny szybko rosną. Mężczyzna zdradził też, co widział w szpitalu.
Musiałem podejmować trudne decyzje. Gdy widziałem, że pacjent nie dożyje operacji, nawet się nim nie zajmowałem. Jedną z postrzelonych osób wziąłem od razu. Inni musieli czekać nawet 5 godzin. Było bardzo dużo osób. Jednocześnie działało pięć sal operacyjnych. Nie wiem nawet, ile operacji wykonałem - mówi.
Według lekarza, pierwszy osoby, które były postrzelone, można było uratować. Potem do szpitala przywożono osoby, do których strzelano ostrą amunicją. Gdy opuszczał szpital, ulice były pokryte wyłącznie krwią.