Nie żyją 9-latek i jego tata. "Nie mogłam spać w nocy"
W Bardzie na Dolnym Śląsku mieszkańcy ustawili znicze i pluszowego misia pod bazyliką przy ul. Głównej, gdzie w środę 10 czerwca zginęli piesi potrąceni przez auto. Jak opisuje "Gazeta Wrocławska", ofiarami byli ojciec i jego 9-letni syn Natan, uczeń szkoły muzycznej w Nysie. Dziennikarze dotarli do relacji naocznych świadków zdarzenia.
Koszmar rozegrał się w środę, 10 czerwca, po godz. 17 na ul. Głównej. Według relacji "Gazety Wrocławskiej" 52-letni kierowca toyoty potrącił mężczyznę z dzieckiem. Pomoc pojawiła się szybko, ale życia poszkodowanych nie udało się uratować. Następnego dnia po tragedii mieszkańcy, z którymi rozmawiała redakcja, podkreślali, że wciąż trudno im poukładać to, co wydarzyło się w centrum Barda.
Nie żyją 9-latek i jego tata. "Nie mogłam spać w nocy"
Jednego ze świadków dramatu dziennikarze "Gazety Wrocławskiej" spotkali w bramie kamienicy zlokalizowanej naprzeciwko bazyliki. Mężczyzna nie chciał opowiadać o szczegółach, ale przyznał, że obraz z miejsca zdarzenia wciąż do niego wraca. Wspominał o mieszkańcach, którzy porzucali codzienne zajęcia i wybiegali na ulicę, by pomóc.
Na miejscu zdarzenia znalazła się także Teresa Jastrzębska, turystka z Górnego Śląska. Kobieta wynajęła pokój w klasztorze i pojawiła się pod świątynią krótko po rozpoczęciu reanimacji prowadzonej przez mieszkańców, jeszcze przed przyjazdem karetki.
Widziałam, że dwie osoby leżały na chodniku. Były reanimowane przez mieszkańców. Tam był bardzo młody chłopak. Nie widziałam krwi, ale jestem w takim szoku, że nawet nie mogłam spać w nocy - mówiła "Gazecie Wrocławskiej".
Policja: kierowca był trzeźwy, na przyczyny trzeba poczekać
Służby potwierdzają natomiast, że 52-latek był trzeźwy. Jak podaje "Gazeta Wrocławska", przewieziono go do szpitala w Polanicy-Zdroju, gdzie pobrano krew do dalszych badań. W czwartek, 11 czerwca, mężczyznę przesłuchano.
Podkomisarz Katarzyna Mazurek, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Ząbkowicach Śląskich, przekazała "Gazecie Wrocławskiej", że śledczy nie podają jeszcze przyczyn zdarzenia. Jak tłumaczyła, konieczna jest analiza zebranych dowodów; policja nadal ustala m.in. prędkość, z jaką poruszał się samochód.
Ograniczenie do 20 km/h i pomysł na progi zwalniające
Choć w centrum rozmów mieszkańców pozostaje tragedia, coraz częściej wraca też temat organizacji ruchu w rejonie bazyliki. Z ich relacji wynika, że miejsce już wcześniej budziło obawy. Po remoncie jezdnia wygląda estetycznie i jest równa, ale część osób twierdzi, że granica między jezdnią a chodnikiem bywa słabo czytelna, a niektórzy kierowcy jeździli tu szybciej, niż powinni.
Do sprawy odniosła się także burmistrz Barda Marta Ptasińska. W rozmowie z "Gazetą Wrocławską" przyznała, że docierają do niej głosy o strachu mieszkańców, a miasto analizuje możliwe rozwiązania poprawiające bezpieczeństwo. Burmistrz podkreśliła jednocześnie, że na tym odcinku obowiązuje ograniczenie prędkości do 20 km/h i jego przestrzeganie znacząco zmniejszałoby ryzyko.
Jednym z rozpatrywanych rozwiązań są progi zwalniające, o które wnioskowali niektórzy mieszkańcy. Pomysł ten budzi jednak wątpliwości części osób, które wskazują, że przy intensywnym ruchu mogą one przyczyniać się do uszkodzeń historycznych budynków.