Do tragedii doszło 26 lipca przy ul. Konopnickiej w Gogolinie. U 4-letniej dziewczynki doszło do zatrzymania krążenia. W momencie przyjazdu policji 27-letnia kobieta trzymała córkę na rękach - poinformował serwis "Prosto z Opolskiego".
Reanimacja i natychmiastowy transport do szpitala w Opolu nie przyniosły skutku. Dziecko zmarło. Policja zatrzymała matkę, miała 1,5 promila alkoholu w organizmie. "Prosto z Opolskiego" oraz "Nowa Trybuna Opolska" informowały, że do śmierci dziewczynki mogły przyczynić się osoby trzecie. Na jej ciele miały być widoczne obrażenia. Prokuratura zaprzecza.
Przeprowadziliśmy sekcję zwłok. Wyniki wykluczają udział osób trzecich. Do zgonu prawdopodobnie doszło w wyniku zakażenia sepsą. Wcześniej dziewczynka nie chorowała. Zleciliśmy dodatkowe badania, by poznać dokładną przyczynę - mówi o2.pl Piotr Krzemionka-Kowalski, prokurator rejonowy w Strzelcach Opolskich.
Matka dziewczynki usłyszała zarzuty narażenia dziewczynki na niebezpieczeństwo utraty życia ze względu na sprawowanie opieki pod wpływem alkoholu. Kobieta przyznała się i złożyła wyjaśnienia. Została zwolniona z aresztu.
- Prokurator zastosował wobec niej dozór policji. Opisała dokładnie przebieg poranka. Gdy spostrzegła, że dziewczynka nie oddycha, podjęła się próby ratunku - dodaje prokurator w rozmowie z o2.pl.
Matka dziewczynki alkohol miała spożywać w noc poprzedzającą tragedię. Za wspomniany czyn grozi od 3 do 5 lat pozbawienia wolności.