Niemcy zaniepokojeni. "Wysokie ceny energii mogą wypchnąć firmy z kraju"
Ministra gospodarki RFN Katherina Reiche ostrzegła w czwartek, że wysokie ceny energii mogą skłonić przedsiębiorstwa do opuszczenia Niemiec. Jednocześnie opowiedziała się przeciwko podejmowaniu działań nadzwyczajnych.
W obliczu wysokich cen energii, utrzymujących się z powodu wojny na Bliskim Wschodzie, ze strony części niemieckich krajów związkowych pojawiły się apele do ministerstwa gospodarki o podjęcie działań nadzwyczajnych na poziomie rządu.
Katherina Reiche, reprezentująca CDU, stanowczo opowiedziała się przeciwko wprowadzeniu ograniczeń na wzrosty cen benzyny, a także rabatów lub podatków od nadzwyczajnych zysków. - Nie potrzebujemy nadzwyczajnych działań 20 dni po wybuchu wojny - zaznacza Reiche.
Widoczne są jednak różnice w podejściu poszczególnych partii.
Jeśli kryzys utrzyma się, to będziemy korygować nasze działania. Jeśli ceny pozostaną wysokie, jeśli presja przeniesie się na inne dobra, takie jak żywność i energia, to wtedy zareagujemy - zapowiedział wiceprzewodniczący frakcji SPD Armand Zorn.
Rozważane są opcje takie jak wprowadzenie dodatkowego podatku od nadzwyczajnych zysków.
Wpływ konfliktu na gospodarkę
Głównym powodem obecnych problemów są wysokie koszty surowców wynikające z zamknięcia cieśniny Ormuz, kluczowej dla transportu ropy naftowej.
Obecna sytuacja to kolejny test dla kanclerza Friedricha Merza. Po odbiciu po pandemii Covid-19 Niemcy od kilku lat zmagają się z wyraźnym spowolnieniem wzrostu, sięgającym poziomu stagnacji.