Mikołaj N. był jednym z trzech współoskarżonych w procesie dotyczącym wypadku na Trasie Łazienkowskiej, w ramach którego główny winowajca Łukasz Żak został nieprawomocnie skazany na 20 lat pozbawienia wolności. N. oraz Kacper K. i Damian J. decyzją sądu mieli trafić do tymczasowego aresztu ze względu na kilkuletnie wyroki więzienia m.in. za poplecznictwo oraz nieudzielenie pomocy ofiarom wypadku. Dwaj ostatni są już za kratkami, jednak Mikołaj N. postanowił się ukrywać.
Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia wydał za nim list gończy. Mężczyzna był poszukiwany przez policję. Jak ustaliło o2.pl, spektakularna akcja zatrzymania miała miejsce 9 września. Policja była przygotowana na to, że 24-latek może próbować ucieczki.
Element zaskoczenia spowodował, że mężczyzna był niesamowicie zaskoczony. Nie stawiał oporu, wykonywał polecenia policjantów podczas zatrzymania i wykonywania czynności – mówi o2.pl nadkom. Paulina Onyszko z KRP VI w Warszawie.
Jak wiadomo, mężczyzna przebywał w podwarszawskim Izabelinie na jednej z posesji. Nie było żadnych osób, które by mu pomagały w ukrywaniu się. Był zupełnie sam – mówi policjantka.
Mikołaj N. po wykonanych czynnościach trafił do aresztu na Białołęce. Mężczyzna został skazany na 4 lata więzienia. Podobny wyrok usłyszał Damian J. Z kolei Kacper K., który odpowiadał za prowadzenie pojazdu w stanie nietrzeźwości, poplecznictwo oraz nieudzielenie pomocy ofiarom wypadku, został skazany na 5 lat więzienia i sześcioletni zakaz prowadzenia pojazdów.
Wypadek na Trasie Łazienkowskiej
Do wypadku na Trasie Łazienkowskiej doszło 15 września 2024 r. około godz. 1:30 w Warszawie, gdy Volkswagen Arteon kierowany przez Łukasza Żaka uderzył w tył Forda Focusa, którym podróżowała czteroosobowa rodzina. Sprawca był pijany. Pędził ponad 220 km/h w miejscu, gdzie było ograniczenie do 80 km/h.
W wyniku zdarzenia zginął 37-letni Rafał, a jego żona i dwoje dzieci w wieku czterech i ośmiu lat trafili do szpitala. Poszkodowana została również Paulina K., dziewczyna Łukasza Żaka. Sam sprawca z pomocą znajomych uciekł z miejsca wypadku. Został zatrzymany w Niemczech i deportowany do Polski. Nieprawomocny wyrok 20 lat więzienia usłyszał w lipcu tego roku. Decyzje sądu wobec jego trzech kolegów również są nieprawomocne.