Jest nieślubną córką Łukaszenki. Ujawnili, gdzie zaczęła pracować

Kryścina Mocnaja prawdopodobnie jest nieślubną i utrzymywaną w tajemnicy córką Alaksandra Łukaszenki. Kobieta właśnie otrzymała państwową posadę w sportowym klubie kontrolowanym przez państwo. Pochwaliła się tym w mediach społecznościowych.

Jest nieślubną córką Łukaszenki.Jest nieślubną córką Łukaszenki.
Źródło zdjęć: © Getty Images, Instgaram
Mateusz Kaluga

Dziennikarze śledczy portalu Biuro ujawnili, że Kryścina Mocnaja może być nieślubną i utrzymywaną w tajemnicy córką Alaksandra Łukaszenki. Matka kobiety, Sniażana Mocnaja, była w latach 90. osobistą fryzjerką i stylistką Łukaszenki.

Mocnaja w 2000 roku urodziła córkę, a formalnie ojcem miał być Alaksandr Ryhorawicz Mocny. Problem w tym, że taki człowiek nie istnieje. Biełsat zwraca uwagę, że Sniażana po urodzeniu córki zrobiła błyskawiczną karierę.

Joanna Przetakiewicz o wypaleniu zawodowym

Pracowała w Ministerstwie Spraw Zagranicznych pełniąc funkcję pierwszego sekretarza Głównego Zarządu ds. Europy, a potem w Komitecie Kontroli Państwowej oraz w koncernach paliwowych. Gdy dziennikarze pytali, czy Łukaszenka jest ojcem jej córki, twierdziła, że to kłamstwo.

Portal Nasza Niwa zwraca uwagę na ostatnie wpisy w mediach społecznościowych 25-latki. Kryścina Mocnaja została projektantką w klubie hokejowym Dinamo Mińsk, klubie kontrolowanym przez państwo.

W informacji o sobie zamieściła taką wzmiankę. Dodała kilka postów, na których widać, jak ogląda z trybun hokejowy mecz. W jednym z postów napisała: Cześć, jestem Christina, tak wygląda moje życie.

Mocnaja skończyła Państwowy Uniwersytet Lingwistyczny w Mińsku, uczyła się w szkole designu, dorabiała jako projektant.

Biełsat przypomina, że Łukaszenka ma trzech snów - Wiktara i Dzmitryja urodziła jego żona Halina Łukaszenka. Mikałaj jest jego synem oraz lekarki Iryny Abelskiej. Wszyscy pracują w białoruskiej administracji.

Wybrane dla Ciebie
Wyłączono komentarze
Sekcja komentarzy coraz częściej staje się celem farm trolli. Dlatego, w poczuciu odpowiedzialności za ochronę przed dezinformacją, zdecydowaliśmy się wyłączyć możliwość komentowania pod tym artykułem.
Redakcja serwisu o2