Najważniejsze informacje
- Kierowcę zwolniono po wideo z kłótni z pasażerami i pogardliwych wypowiedzi o wojskowych.
- Po utracie pracy mężczyzna stracił "broń" i został zmobilizowany.
- Mężczyznę skierowano do jednej z jednostek wojskowych na przygotowanie do służby.
Sprawa wyszła na jaw po nagraniu, które zaczęło krążyć w mediach społecznościowych. Widać na nim kierowcę autobusu w Czerniowcach, który kłóci się z pasażerami. W trakcie awantury w obraźliwy sposób wypowiada się o ukraińskich żołnierzach i ich rodzinach.
Po nagłośnieniu sprawy mężczyzna stracił pracę. Policja wszczęła wobec niego postępowanie w związku z podejrzeniem chuligaństwa. Później kierowca został zmobilizowany. Informację tę przekazała Tetiana Hajdaszczuk, rzeczniczka lokalnego ukraińskiego ośrodka odpowiedzialnego za rekrutację i mobilizację.
WIDEOUkrainiec zatrzymany. Zaatakował nożem 46-letniego Polaka
Jak wyjaśniła rzeczniczka, mężczyzna wcześniej miał tzw. "bron", czyli zwolnienie z mobilizacji. Było ono związane z jego zatrudnieniem. Po rozwiązaniu umowy o pracę stracił jednak podstawę do dalszego korzystania z tego uprawnienia.
Miał uchylenie od mobilizacji, ale po zwolnieniu je utracił, dlatego został zmobilizowany zgodnie z prawem - przekazała rzeczniczka Tetiana Hajdaszczuk.
Obrażał żołnierzy i stracił pracę. Potem przeprosił
Na nagraniu, które trafiło do internetu, kierowca obrażał ukraińskich żołnierzy. Mówił m.in., że walczą za "bandytów Zełenskiego" oraz że na front idą, bo są "głupi" i sami tego chcą. Film szybko wywołał reakcję przewoźnika, a sprawą zainteresowały się także służby.
Po mobilizacji mężczyzna trafił do jednej z jednostek wojskowych. Ma tam przejść szkolenie przed rozpoczęciem służby. Z dostępnych informacji wynika również, że kierowca później przeprosił za swoje słowa i przyznał, że popełnił błąd.
W sprawie pojawia się też szerszy kontekst wojny. Media, w tym BBC, opisywały wcześniej relacje ukraińskich żołnierzy z frontu i okupowanych terenów. Wskazywali oni na codzienne doświadczenia związane z walką, ranami i śmiercią kolegów. W tym kontekście część wojskowych krytycznie ocenia osoby, które próbują uniknąć mobilizacji.