Jak podaje "The Sun" lot miał się odbyć z niedzieli na poniedziałek. Samolot linii British Airways miał wystartować z Barbadosu do Londynu. W stolicy kraju położonego w Ameryce Środkowej utknęło 336 pasażerów. Nikt z nich nie miał znać prawdziwej przyczyny odwołania lotu.
Jak dodaje tabloid, w nadmorskim ośrodku wypoczynkowym na Barbadosie doszło do prawdziwego skandalu z udziałem załogi samolotu. Grupa pracowników została nagrana przez postronne osoby.
Jedna ze stewardes miała zwymiotować, a jeden ze stewardów stracić przytomność w wyniku upojenia alkoholem i wymagać pomocy w drodze do pokoju. Do zdarzeń miało dojść po wspólnym piciu wódki i piwa, na kilka godzin przed planowanym lotem. - Wódka i piwo lały się strumieniami, a niektórzy członkowie zespołu byli wyraźnie pijani - cytuje serwis świadków zdarzenia.
Z ustaleń "The Sun" wynika, że w związku z sobotnim wieczorem czterech członków załogi zostało zawieszonych w obowiązkach. Cały zespół miał zostać odesłany do domu i wracać do Wielkiej Brytanii jako pasażerowie kolejnych lotów w następnych dniach.
Linie lotnicze potwierdziły, że część pracowników odsunięto od pracy na czas wyjaśnień. W oświadczeniu przekazanym "The Sun" British Airways podkreśliły: "Oczekujemy najwyższych standardów od naszej załogi i pilnie badamy tę sprawę".