Carolina Moreno, mama trójki dzieci, wróciła do niecodziennych wydarzeń w nagraniu na TikToku, które stało się viralem (zamieszczamy je poniżej - przyp.).
Jak relacjonowała kobieta dla "PEOPLE", do szpitala zgłosiła się na indukcję porodu. Wcześniej otrzymała jednak informację o dodatnim wyniku GBS (paciorkowiec grupy B - przyp.). To oznaczało konieczność podania jej antybiotyku, zanim personel przystąpi do przebicia pęcherza płodowego.
Kilka godzin później, po przebiciu wód, rozpoczęto podawanie Carolinie oksytocyny, by rozkręcić poród. Moreno mówiła "PEOPLE", że czuła wówczas bardzo duży dyskomfort, a dziecko nie było ułożone w najlepszej pozycji, dlatego poprosiła o kilka dawek znieczulenia zewnątrzoponowego. Po czasie, gdy wreszcie ból został uśmierzony, zasnęła z wyczerpania. W sali porodowej znajdowali się także jej mąż Jorge Carrera oraz członkowie rodziny.
27-latka urodziła w trakcie snu. Tu znaleziono dziecko. Pokazała wideo
W czasie, gdy Moreno spała, pielęgniarki wchodziły do sali, by regularnie sprawdzać tętno dziecka. W rozmowie z "PEOPLE" kobieta wyjaśniała, że alarm w monitorze (świadczący o niemożności wykrycia pulsu - przyp.) uruchamiał się już wcześniej, bo płód był bardzo ruchliwy i czasem trudno było szybko złapać sygnał. Tym razem jednak problem się przedłużał.
Moreno opowiadała magazynowi, że obudziła się i początkowo nie uznała sytuacji za groźną. W końcu jednak zaczęła się martwić, gdyż pielęgniarka nadal nie mogła znaleźć tętna jej synka.
Dziecko leżało cichutko pod kocami. "Nie wiedzieliśmy, że już jest po porodzie"
Chwilę później, gdy Moreno próbowała poruszyć nogami, poczuła coś na łóżku. Jak wynika z jej relacji, była przekonana, że to coś związanego z porodem (np. łożysko bądź pępowina), ale nie podejrzewała, że dziecko już się urodziło. Pielęgniarka uniosła koce i zobaczyła noworodka leżącego twarzą w dół pod przykryciami.
Moreno opisywała dla "PEOPLE", że wpadła w panikę, bo dziecko nie płakało i mogło leżeć tam niezauważone przez kilka minut. Pielęgniarka szybko podniosła chłopca i zaczęła go poklepywać po pleckach, aż zapłakał. Z perspektywy czasu kobieta podkreślała, że mimo silnych obaw syn na szczęście urodził się zdrowy, a dziś, gdy ma już trzy miesiące, jest wyjątkowo spokojnym niemowlęciem.
W rozmowie z "PEOPLE" Moreno podsumowała całe zdarzenie słowami: - Nie wiedzieliśmy nawet, że już jest po porodzie i właśnie to było najstraszniejsze, bo gdy nie mogli znaleźć tętna, myśleliśmy, że stało się coś złego, a synek znajdował się wówczas poza brzuchem - mówiła.