Przez nazwę bluetooth samolot zawrócił. Wszystko przez głupi żart nastolatka
Samolot linii United Airlines, lecący z lotniska Newark w USA do Hiszpanii musiał zawrócić krótko po starcie. Jak informuje "Daily Mail", powodem okazało się urządzenie bluetooth nazwane słowem "bomb", czyli w tł. na język polski "bomba". Wzbudziło to poważne obawy o bezpieczeństwo na pokładzie.
Samolot linii United Airlines wystartował z Newark do Palma de Mallorca około godz. 18.00. Po niespełna trzech i pół godzinach lotu maszyna wróciła jednak na lotnisko wylotu. Załoga została poinformowana o wykryciu aktywnego urządzenia bluetooth o nazwie "bomb".
Samolot musiał zawrócić przez żart nastolatka. Zmienił nazwę bluetooth
Jak się później okazało, źródłem alarmu był Fitbit należący do 16-letniego pasażera. Mimo wielokrotnych próśb załogi o wyłączenie urządzeń elektronicznych podejrzana nazwa nadal była widoczna na pokładowych systemach.
Jedna z pasażerek, Jordan Moore, relacjonowała w mediach społecznościowych, że sytuacja szybko została zgłoszona personelowi pokładowemu. Według niej załoga od początku podejrzewała, że może chodzić o nieodpowiedzialny żart, ale procedury bezpieczeństwa nie pozostawiały wyboru.
Ostatecznie podjęto decyzję o zawróceniu samolotu. Po lądowaniu wszystkich 190 pasażerów oraz 12 członków załogi ewakuowano z maszyny. Boeing 767 został dokładnie sprawdzony przez policję Port Authority z udziałem psów tropiących. Następnie pasażerowie musieli ponownie przejść kontrolę bezpieczeństwa.
Przedstawiciel United Airlines potwierdził, że lot nr 236 wrócił do Newark z powodu potencjalnego zagrożenia bezpieczeństwa. Po zakończeniu kontroli samolot ponownie wystartował do Hiszpanii już z nową załogą. Stało się to około godz. 2.19 nad ranem następnego dnia.
Choć nastolatek nie usłyszał dotąd żadnych lokalnych zarzutów, sprawą zajmuje się obecnie Federal Bureau of Investigation. Śledczy sprawdzają okoliczności incydentu i ustalają, czy doszło do naruszenia przepisów związanych z bezpieczeństwem lotniczym