"To nie jego słowa". Ojciec Protasiewicza komentuje nagranie z białoruskiej TV 

Ojciec aresztowanego w Mińsku białoruskiego opozycjonisty Romana Protasiewicza uważa, że syna zmuszono do przyznania się do winy. Dmitrij Protasiewicz mówi, że syn najprawdopodobniej ma złamany nos i ślady po pobiciu. "To nie jego słowa, nie jego intonacja" - mówi.

Ojciec Pratasiewicza uważa, że syna zmuszono przyznać się do winyOjciec Pratasiewicza uważa, że syna zmuszono przyznać się do winy
Źródło zdjęć: © YouTube

W poniedziałek w sieci pojawiło się nagranie, na którym białoruski opozycyjny aktywista Roman Protasiewicz w areszcie przyznaje się do winy. Ojciec zatrzymanego dziennikarza jest przekonany, że jego syn został zmuszony do tego. Dmitrij Protasiewicz, którego rodzina po rozpoczęciu represji w 2020 roku wystąpiła o azyl w Polsce, uważa, że ​​Roman został pobity - pisze Reuters.

Najprawdopodobniej ma złamany nos, ponieważ zmienił się jego kształt i jest na nim dużo pudru. Cała lewa strona jego twarzy również jest upudrowana - powiedział ojciec.

"To nie jego słowa, nie jego intonacja"

Rodzice Romana Protasiewicza po wybuchu protestów na Białorusi i licznych zatrzymaniach wyprowadzili się do Polski i mieszkają we Wrocławiu. W wywiadzie, który udzielił Radiu Wolna Europa, ojciec Romana podkreśla, że syn najprawdopodobniej był zmuszony do powiedzenia tego, co mówi na tym nagraniu. "To nie są jego słowa, nie jego intonacja" - mówi.

Jest bardzo zmęczony. Widać, jaki jest zdenerwowany. I to nie jest jego paczka papierosów na stole - nie jest osobą palącą. Więc myślę, że go zmusili. A mój syn nie może przyznać się do organizacji zamieszek, bo po prostu tego nie zrobił nic z tych rzeczy. Prawdopodobnie chciał dogadać się ze śledczym - powiedział Dmitrij Protasiewicz.

Zdaniem ojca reżim postanowił "zemścić się, pokazać innym: patrzcie, co możemy zrobić". Dodaje, że to, co się dzieje to "kompletne szaleństwo" - powiedział. Dmitrij Protasiewicz dodał, że był zaskoczony tym, jak Unia Europejska traktuje los jednego człowieka.

To jest to, czego nie ma już na Białorusi - mówi Dmitrij.

Protasiewicz jest "dobrze traktowany"

Aresztowany Roman Protasiewicz nie skarżył się na stan zdrowia - oświadczyła służba prasowa MSW. Prorządowy białoruski kanał Telegram Żołtyje Sliwy opublikował nagranie wideo, na którym Protasiewicz mówi, że "jest dobrze traktowany".

Protasiewicz informuje, że jest w areszcie nr 1 w Mińsku i nie ma żadnych problemów ze zdrowiem, a pracownicy traktują go dobrze i "zgodnie z przepisami". "Współpracuję ze śledztwem i składam zeznania, przyznając się do organizowania zamieszek w mieście Mińsku" - mówi Protasiewicz na nagraniu.

Źródło artykułu: o2pl
Wybrane dla Ciebie
Trudno oderwać wzrok. Wielka wrzawa na studniówce
Trudno oderwać wzrok. Wielka wrzawa na studniówce
Muzeum Brytyjskie ratuje "Serce Tudorów". Zebrali 3,5 mln funtów
Muzeum Brytyjskie ratuje "Serce Tudorów". Zebrali 3,5 mln funtów
Ujęcie z Gniezna. "Dziękujemy za 18 lat". Wywiesili karteczkę
Ujęcie z Gniezna. "Dziękujemy za 18 lat". Wywiesili karteczkę
Groza w Sopocie. Weszli na Bałtyk. Lód nagle strzelił
Groza w Sopocie. Weszli na Bałtyk. Lód nagle strzelił
Polował na kaczki z samochodu. 48-latek trafi do więzienia?
Polował na kaczki z samochodu. 48-latek trafi do więzienia?
Tragedia. Wpadł do studni. Nie udało się go uratować
Tragedia. Wpadł do studni. Nie udało się go uratować
Wyrosła mimo zimna. "Kokony" pojawiły się w lasach. Leśnicy tłumaczą
Wyrosła mimo zimna. "Kokony" pojawiły się w lasach. Leśnicy tłumaczą
To jedyne takie miejsce w Polsce. Wataha wilków polarnych tuż za oknem
To jedyne takie miejsce w Polsce. Wataha wilków polarnych tuż za oknem
Patrzą tylko na jedno. Nagranie ze studniówki podbija sieć
Patrzą tylko na jedno. Nagranie ze studniówki podbija sieć
Ujawnili 13 nazwisk Rosjan. Odcięli drogę cywilom. Wiele ofiar
Ujawnili 13 nazwisk Rosjan. Odcięli drogę cywilom. Wiele ofiar
Nie widzieli słońca od listopada. Trydent świętuje
Nie widzieli słońca od listopada. Trydent świętuje
Patrole późno w nocy. "Nielegalne strzały". Leśnicy alarmują
Patrole późno w nocy. "Nielegalne strzały". Leśnicy alarmują