Okrutna taktyka Rosjan. "To jest po prostu coś niewyobrażalnego"

Rosjanie niszczą nie tylko infrastrukturę energetyczną Ukrainy, ale także jej system opieki medycznej. Regularnie uderzają w szpitale, gdzie leżą pacjenci, w tym także dzieci. - Możemy mówić nawet o dwóch atakach dziennie. To jest po prostu coś niewyobrażalnego - mówi o2.pl Ewa Piekarska-Dymus, prezes Polskiej Misji Medycznej.

Ewa Piekarska-Dymus. W tle: zdjęcie z ataku Rosjan na OchmatdytEwa Piekarska-Dymus. W tle: zdjęcie z ataku Rosjan na Ochmatdyt
Źródło zdjęć: © Getty Images, PAP | SOPA Images, Łukasz Gągulski
Rafał Strzelec

Ewa Piekarska-Dymus mówi w rozmowie z o2.pl, że rosyjskie ataki na placówki medyczne są nieustające. - Nigdy nie było tylu ataków na opiekę zdrowotną, jak właśnie w Ukrainie, od kiedy w ogóle jest to odnotowywane - przyznaje prezes Polskiej Misji Medycznej.

Liczyliśmy według danych statystycznych podawanych przez WHO - w 2025 roku możemy mówić nawet o dwóch atakach dziennie. To jest po prostu coś niewyobrażalnego - mówi Ewa Piekarska-Dymus.

Jednym z najbardziej znanych przykładów okrucieństwa Rosjan jest atak na kijowski dziecięcy szpital Ochmatdyt w lipcu 2024 r. Rosyjska rakieta Ch-101uderzyła wówczas w największą klinikę dziecięcą w kraju, zabijając dwie osoby i raniąc kolejnych 30. Aby szukać dowodów na zbrodniczą politykę Kremla wobec systemu ukraińskiej opieki medycznej, nie trzeba aż tak cofać się w czasie. W niedzielę 1 lutego Rosjanie uderzyli na szpital położniczy w Zaporożu. Rannych zostało co najmniej sześć osób. Żołnierze Putina stosują najbardziej podstępne sposoby zabijania ludzi.

Do niedawna nie byłam świadoma, ale od początku 2024 roku obserwuje się szczególnie niepokojące zjawisko - gdy dochodzi do ataku np. rakietowego, nie wspominając o dronach, jest on często zaplanowany w czasie. Najpierw następuje jeden atak, a około 40 minut później drugi, w to samo miejsce. Chodzi o to, by w momencie przybycia służb ratunkowych i policji ponownie uderzyć, uniemożliwić akcję ratunkową i zwiększyć liczbę poszkodowanych. Ratownicy muszą za każdym razem podejmować decyzję: czy jechać od razu, czy - w zależności od okoliczności, na przykład pory ataku - odczekać te 40 minut, by sami nie stać się kolejnymi ofiarami zaplanowanego uderzenia - opisuje nasza rozmówczyni.

W przypadku ataków dronowych czy rakietowych w Charkowie i obwodzie charkowskim czas reakcji jest minimalny. Rakieta potrzebuje tylko półtora minuty, by osiągnąć cel. Nie każda placówka jest gotowa na takie wyzwanie.

To, co mnie uderzyło to fakt, że nie wszystkie szpitale neonatologiczne mają schrony. Część placówek je posiada i świetnie się zorganizowała, przenosząc tam starszą aparaturę, aby w razie potrzeby móc natychmiast ewakuować pacjentów. Jednak na wielu oddziałach neonatologicznych, gdy pojawia się ostrzeżenie przed atakiem, personel po prostu zostaje na miejscu. Jeśli nie ma dokąd się ewakuować, lekarze stoją przy inkubatorach i stanowiskach do resuscytacji, ryzykując własnym życiem, ale nie chcą opuszczać tych dzieci - mówi Ewa Piekarska-Dymus.
© Anadolu via Getty Images | 2025 Anadolu

Prezes PMM przyznaje, że lekarze są bardzo wyczerpani. Pracują permanentnie na wysokich obrotach. - Psychicznie są często na granicy wytrzymałości - przyznaje nasza rozmówczyni.

Zmagają się zarówno ze stresem pourazowym, jak i z ciągłym ryzykiem utraty życia, a mimo to trwają przy swoich małych pacjentach i walczą o nich do samego końca. To pokazuje prawdziwą solidarność i istotę bycia lekarzem - przekonanie, że nie zostawia się bezbronnego pacjenta, zwłaszcza takiego jak przedwcześnie urodzone dziecko. To bardzo mnie porusza - mówi prezes PMM.

W Kijowie występuje ciągły problem z zapewnieniem ciągłości pracy aparatury. Brakuje środków na benzynę do agregatów. Szpitale muszą decydować, które oddziały mogą funkcjonować. W salach dla pacjentów jest zimno, bo to utrzymanie aparatury jest priorytetem. To wszystko wynika z okrutnej taktyki Rosjan, którzy uderzają w infrastrukturę energetyczną. Na niej oparte jest dziś funkcjonowanie najważniejszych elementów każdego państwa.

Ogromnym problemem są też nagłe przerwy w dostawie wody. Niedawno jeden z największych szpitali dla matki i dziecka w Kijowie przez dwa i pół dnia był całkowicie pozbawiony bieżącej wody. Natychmiast rozpoczęto mobilizację i apelowano o przynoszenie baniaków z wodą. A przecież woda to absolutna podstawa – pozwala zachować higienę i zapobiega rozprzestrzenianiu się wirusów oraz bakterii. Szpital musi dbać o sterylność. Wiemy również o ewakuacji 45 noworodków i wcześniaków z innych kijowskich placówek do głównego szpitala, ponieważ tylko on był w stanie zapewnić działającą aparaturę i odpowiednie ciepło dla tych najmniejszych pacjentów - dodaje Ewa Piekarska-Dymus.

Polska Misja Medyczna w Ukrainie

Polska Misja Medyczna, aby wesprzeć system zdrowia w Ukrainie, działa poprzez dwie kliniki mobilne. Pomoc lekarzy dociera do mieszkańców miejscowości w obwodach sumskim i charkowskim. Na pokładzie kliniki jest dwóch lekarzy, dwie pielęgniarki lub dwóch pielęgniarzy oraz kierowca. Są to osoby z Ukrainy, które znają lokalną specyfikę. Ekipa dociera do pacjentów, którzy mają ograniczone możliwości w dostępie do pomocy medycznej.

Są to przede wszystkim osoby starsze, często niepełnosprawne, które po prostu już nie mają możliwości lub nie chcą się przemieszczać. Niewielki procent pacjentów stanowią dzieci – w grudniu było to dwa procent. Rząd Ukrainy rekomendował, aby rodziny z dziećmi przenosiły się w bezpieczniejsze rejony kraju. Zdarza się jednak, że część z nich nie chce wyjechać. Jeśli przyjeżdża lekarz, to te dzieci są, ale gdy pojawia się policja, wówczas są ukrywane. Rodzice mówią, że ich nie ma lub są w innym regionie. Służby miały bowiem prawo zabrać dzieci i przenieść je w bezpieczne miejsce - mówi w rozmowie z o2.pl Ewa Piekarska-Dymus, prezes Polskiej Misji Medycznej.

Od pacjentów pobiera się krew do badań. Próbki są wysyłane do laboratorium w Kijowie, skąd wyniki wracają w formie elektronicznej. Następnie po analizie stanu zdrowia pacjentom przepisuje się leki bądź informuje o konieczności leczenia w szpitalu. Dodatkowo w obwodzie charkowskim realizowana jest pomoc psychologiczna, od stycznia również w obwodzie sumskim. Ewa Piekarska-Dymus wymienia, że najczęstsze problemy pacjentów to wychłodzenie, niedożywienie, podatność na infekcje wirusowe.

Zawsze martwią nas też choroby przewlekłe, które są nieleczone. Jeśli tacy pacjenci nie otrzymują leków, ich stan się pogarsza. Na pewno problemem jest to, że są też osoby, które czekały na jakieś planowe operacje, ale te zabiegi nie są wykonywane. Osoby starsze są z grupy tych najbardziej wrażliwych na konflikty. Wśród nich są również dzieci, ciężarne kobiety, osoby z niepełnosprawnościami - dodaje prezes PMM.
Polska Misja Medyczna pomaga osobom starszym w Ukrainie
Polska Misja Medyczna pomaga osobom starszym w Ukrainie © Polska Misja Medyczna | Polska Misja Medyczna

Ewa Piekarska-Dymus mówi nam, że do tej pory nie było sytuacji zagrożenia dla personelu pracującego dla PMM, ale cały czas są zachowywane środki ostrożności.

Ze względu na sytuację bezpieczeństwa codziennie rano oraz po południu odbywają się odprawy dotyczące aktualnych zagrożeń. Często dopiero rano zapada decyzja, czy nasza klinika mobilna pojedzie do danej miejscowości, czy jednak do innej, którą trasą - bezpośrednią czy okrężną. Zespół ma swojego oficera bezpieczeństwa, który instruuje ich, jak minimalizować ryzyko stania się ofiarą ataków dronowych. Logistyka musi być stale zmieniana - nie może istnieć jedna, stała trasa dojazdu, którą łatwo byłoby namierzyć - mówi nasza rozmówczyni.

Zdaniem szefa ukraińskiej misji PMM jest to najtrudniejszy moment wojny w Ukrainie. Niektóre placówki medyczne zdążyły się przygotować na konflikt. Inne nie są w stanie sprawnie funkcjonować w piekle wojny.

Szpitale w Charkowie czy Sumach są dziś znacznie lepiej przygotowane niż na początku wojny. Już w 2022 roku zaczęto budować zbiorniki na wodę, aby zapewnić własne źródło zaopatrzenia. Instalowano panele solarne tak, aby placówki mogły być przynajmniej przez pewien czas samowystarczalne. Jednak na to, co dzieje się obecnie w Kijowie, nie da się w pełni przygotować. Funkcjonowanie w takich warunkach jest możliwe najwyżej przez kilka dni. Nawet ceny paliwa do agregatów pokazują, że nie są to urządzenia zdolne zapewnić nieprzerwaną pracę wszystkim oddziałom i aparaturze przez dłuższy czas. To po prostu niemożliwe - ocenia Ewa Piekarska-Dymus.

Polska Misja Medyczna prowadzi też działania wspierające ukraińskie oddziały neonatologiczne w ramach projektu współfinansowanego przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych, dostarczając sprzęt oraz prowadząc szkolenia dla personelu medycznego.

Oddział neonatologiczny w Połtawie wspierany przez PMM
Oddział neonatologiczny w Połtawie wspierany przez PMM © Polska Misja Medyczna | Polska Misja Medyczna

Rafał Strzelec, dziennikarz o2.pl

Wspieraj pomoc Polskiej Misji Medycznej:

  • ustaw płatność cykliczną w Twoim banku na działania PMM lub na https://pmm.org.pl/wplacam/
  • przekaż darowiznę na numer konta Polskiej Misji Medycznej: 40 1030 1508 0000 0008 2378 3004
  • wpłać za pośrednictwem BLIK na numer biura Polskiej Misji Medycznej: 575 222 705
Wybrane dla Ciebie
Tragedia. Szedł posypać chodnik. Nie żyje
Tragedia. Szedł posypać chodnik. Nie żyje
Turystka z Niemiec przyjechała do Warszawy. Opisała swoje wrażenia
Turystka z Niemiec przyjechała do Warszawy. Opisała swoje wrażenia
Żołnierz przeżył koszmarny wypadek. Teraz nadeszły tragiczne wieści
Żołnierz przeżył koszmarny wypadek. Teraz nadeszły tragiczne wieści
Niemiecki dyplomata wydalony z Rosji. Kreml o "symetrycznej odpowiedzi"
Niemiecki dyplomata wydalony z Rosji. Kreml o "symetrycznej odpowiedzi"
Zgwałcił 13-latkę w parku. W Rzeszowie zapadł prawomocny wyrok
Zgwałcił 13-latkę w parku. W Rzeszowie zapadł prawomocny wyrok
Ukraińskie FP-5 Flamingo w akcji. Atak na poligon Kapustin Jar
Ukraińskie FP-5 Flamingo w akcji. Atak na poligon Kapustin Jar
18-letnia Emilia wyszła po paczkę. Tragiczne wieści. Policja potwierdza
18-letnia Emilia wyszła po paczkę. Tragiczne wieści. Policja potwierdza
Lodowe klocki nad brzegiem. Zimowy krajobraz Zegrza
Lodowe klocki nad brzegiem. Zimowy krajobraz Zegrza
Dwie głowy, osiem kopyt. Odkrycie na drodze. Nagranie leśników
Dwie głowy, osiem kopyt. Odkrycie na drodze. Nagranie leśników
Tragiczne odkrycie. Ciało dryfowało na wodzie
Tragiczne odkrycie. Ciało dryfowało na wodzie
Kolejny polski wątek w aktach Epsteina. Maile o obrazach i wzmianka o Woodym Allenie
Kolejny polski wątek w aktach Epsteina. Maile o obrazach i wzmianka o Woodym Allenie
Kard. Ryś apelował o pomoc dla Ukrainy. Zebrano już prawie 3 miliony złotych
Kard. Ryś apelował o pomoc dla Ukrainy. Zebrano już prawie 3 miliony złotych
Wyłączono komentarze
Sekcja komentarzy coraz częściej staje się celem farm trolli. Dlatego, w poczuciu odpowiedzialności za ochronę przed dezinformacją, zdecydowaliśmy się wyłączyć możliwość komentowania pod tym artykułem.
Redakcja serwisu o2