Papież zabrał głos po operacji USA w Wenezueli
Papież Leon XIV przyznał, że z niepokojem patrzy na rozwój sytuacji w Wenezueli po sobotniej operacji USA. Ojciec Święty wezwał do tego, aby Wenezuela pozostała niezależnym państwem. Zaapelował również o poszanowanie praw człowieka oraz praworządności
Papież Leon XIV jest pierwszym papieżem pochodzącym ze Stanów Zjednoczonych. W sobotę USA przeprowadziły operację w Wenezueli, której efektem jest zatrzymanie i osadzenie w areszcie prezydenta kraju Nicolasa Maduro oraz jego żony, podejrzanych o narkoterroryzm.
Jak podaje Reuters, Ojciec Święty z "duszą pełną niepokoju" śledzi wydarzenia po obaleniu prezydenta Nicolása Maduro. Leon XIV powiedział w niedzielę do pielgrzymów na placu św. Piotra, że chce, by Wenezuela nadal pozostawała niezależnym państwem. Zaapelował również o poszanowanie praw człowieka oraz praworządności "tak jak są one zapisane" w konstytucji Wenezueli.
Pokazali, co działo się w Jantarze. "Krajobraz jak po bitwie"
Nie wolno nam zwlekać z przezwyciężeniem przemocy i wejściem na drogi sprawiedliwości i pokoju, przy jednoczesnym zagwarantowaniu suwerenności kraju - przekazał Ojciec Święty.
Prezydent USA Donald Trump oświadczył w sobotę, że Stany Zjednoczone przejmą kontrolę nad Wenezuelą. Nicolas Maduro przebywa w nowojorskim areszcie, oczekując na zarzuty związane z narkotykami.
Reuters przypomina, że papież Leon w grudniu ubiegłego roku apelował do prezydenta USA, aby nie obalał Maduro przy użyciu siły militarnej. - Dobro ukochanego narodu wenezuelskiego musi przeważyć nad wszelkimi innymi względami - mówił papież.