Michał zginął w Indiach. Relacja jego partnerki. "W chwili wypadku spaliśmy"
Podróż polskich turystów do Indii zakończyła się tragedią. 29-letni Michał zginął w wypadku samochodowym. Jego partnerka Agnieszka ma złamaną rękę i uraz głowy. "W chwili wypadku spaliśmy. Przytomność odzyskałam po około 10 minutach. Nie rozumiałam, co się stało" - relacjonuje Polka.
Michał, który pracował jako steward w PLL LOT zginął tragicznie w Indiach. Jego partnerka Agnieszka doznała obrażeń niezagrażających jej życiu. Do zdarzenia doszło na drodze ekspresowej, gdzie prowadząca ich taksówka uderzyła w ciężarówkę. W wypadku zginął też kierowca taksówki.
Jak relacjonuje w mediach społecznościowych Agnieszka, do tragedii doszło 18 lutego ok. godziny 4:30 nad ranem, w okolicach Palwal, na drodze ekspresowej w kierunku mauzoleum Tadż Mahal.
Nasz kierowca stracił panowanie nad pojazdem i wjechał pod tira. W samochodzie był również Michał — najbliższa mi osoba. W chwili wypadku spaliśmy. Przytomność odzyskałam po około 10 minutach. Nie rozumiałam, co się stało. Wokół samochodu stał tłum ludzi, którzy — jak się później dowiedziałam — byli przekonani, że nie żyję - relacjonuje Polka.
Tragiczny wypadek w Santiago. Kierowca przewoził skroplony gaz
Gdy polska turystka zaczęła krzyczeć, miejscowi wybili przednią szybę i wyciągnęli Agnieszkę górą z pojazdu.
"Ostatni obraz, jaki pamiętam, patrząc na samochód, to zgnieciona kabina i kierowca, którego głowa była uwięziona między elementami auta a ciężarówką. Widziałam również całkowicie zniszczony tył samochodu. Do dziś nie wiem, jakim cudem przeżyłam.
Niestety 29-letni Michał i kierowca taksówki zginęli na miejscu w wyniku bardzo ciężkich obrażeń.
Ja zostałam przewieziona do szpitala, gdzie poinformowano mnie o ich śmierci. Warunki w pierwszej placówce były bardzo trudne. Ze względu na to, że ciała miały trafić do tego samego szpitala, podjęto decyzję o przeniesieniu mnie do innego, lepszego szpitala w Delhi na szczegółowe badania - relacjonuje Polka.
Agnieszka ma złamaną rękę, uraz głowy, liczne potłuczenia i rozciętą brew. Na szczęście nie odniosła obrażeń zagrażających życiu.
Ciało Polaka zostało przewiezione 19 lutego do szpitala w Delhi, jednak ze względu na rozległe obrażenia identyfikacja na podstawie dokumentów nie była możliwa. "Z uwagi na mój stan psychiczny prawnik odradził mi osobisty udział w identyfikacji" - opisuje Polka.