Ciężarna Kasia zginęła w wypadku. Mąż 26-latki zabrał głos
Pani Katarzyna zginęła w wypadku w miejscowości Choceń (pow. włocławski). Kobieta miała 26 lat, była w czwartym miesiącu ciąży. Jej mąż szuka świadków zdarzenia. - Chcę tylko sprawiedliwości i poznać prawdę - powiedział mężczyzna w rozmowie z "Super Expressem".
Do wypadku doszło 14 lutego w Choceniu pod Włocławkiem. Zderzyły się tam dwa samochody osobowe - jeden marki BMW, drugi Audi. W pierwszym z pojazdów jechała 26-letnia Katarzyna - kobieta była w 17. tygodniu ciąży. Na miejscu pojawił się śmigłowiec LPR oraz karetki. Niestety, 26-latka zginęła na miejscu razem z dzieckiem. W Audi jechał 22-latek, który trafił do szpitala.
Trwa ustalanie okoliczności tego wypadku. Mąż pani Katarzyny na własną rękę szuka informacji o zdarzeniu. Mężczyzna zamieścił w mediach społecznościowych post z prośbą, aby świadkowie zdarzenia zgłaszali się do niego.
Początkowo szukał motocyklisty, który już zgłosił się do niego. Teraz poszukuje kierowcy Daewoo Lanosa. - On musiał widzieć, jak doszło do wypadku - uważa pan Miłosz, mąż ofiary w rozmowie z "Super Expressem". Jego zdaniem osobowe Audi miało letnie opony, ale policja na razie nie komentuje tych doniesień.
Moja żona była w 17. tygodniu ciąży. To już życia mojej żonie nie zwróci, chcę tylko sprawiedliwości i poznać prawdę. Moja żona zawsze jeździła ostrożnie. Na nagraniu, które mam słychać, jak ten samochód jadący z naprzeciwka, przed zderzeniem się z autem mojej żony, dodaje gazu, Nie wiem, czy on wpadł w poślizg, czy w wyrwę w jezdni - powiedział pan Miłosz w rozmowie z "SE".
Okoliczności tragedii bada policja pod nadzorem prokuratury. Wstępne ustalenia wskazują, że doszło do czołowego zderzenia.